To nie wytwór AI. 14-latek jechał Mercedesem. Nagranie z Australii

Dramatyczne nagranie z Australii obiegło sieć. News.com.au donosi, że skradziony Mercedes z dużą prędkością wypadł z drogi w Ashtonfield w stanie Nowa Południowa Walia, uderzył w drzewo, skrzynkę na listy i zaparkowany samochód, a następnie wzbił się w powietrze i wylądował na boku. W aucie znajdowało się dwóch nastolatków.

Nagranie z Australii. Pokazali wypadek Mercedesa.Nagranie z Australii. Pokazali wypadek Mercedesa.
Źródło zdjęć: © Facebook | Maitland Accident & Towing
Mateusz Domański

Do zdarzenia doszło we wtorek (29 września) około godz. 5.30 na South Seas Drive. Nagranie z monitoringu pokazuje, jak kierowca traci panowanie nad Mercedesem.

Samochód najpierw uderza w drzewo i skrzynkę pocztową, następnie w zaparkowanego pick-upa, po czym obraca się w powietrzu i ląduje na boku. Pojazd wykonał obrót o około 540 stopni.

Na miejscu zatrzymano 14-letniego chłopca. Ratownicy NSW Ambulance udzielili mu pomocy, a następnie przewieziono go pod policyjną eskortą do szpitala. Jego stan określono jako poważny, ale stabilny. Druga osoba znajdująca się w samochodzie uciekła z miejsca zdarzenia i policja nadal jej szuka.

Jak podaje news.com.au, śledczy ustalili, że Mercedes został skradziony około godzinę wcześniej z posesji przy Coromandel Close w Ashtonfield.

Podczas przeszukania samochodu funkcjonariusze znaleźli i zabezpieczyli telefon komórkowy oraz kominiarkę. Pojazd został odholowany na policyjny parking - przekazała rzeczniczka policji Nowej Południowej Walii.

14-latek usłyszał zarzuty związane z włamaniem i popełnieniem poważnego przestępstwa oraz podróżowaniem pojazdem zabranym bez zgody właściciela. Został zwolniony za kaucją pod rygorystycznymi warunkami i ma stawić się przed sądem dla nieletnich 19 października.

"Zostawił swojego kumpla"

Właściciel uszkodzonego pick-upa Michael Jenkins relacjonował, że po wypadku widział jednego z uczestników, który otworzył tylne drzwi, wydostał się z samochodu i uciekł.

Zostawił swojego kumpla, nie wiedział, czy ten nie żyje - powiedział w rozmowie z 9 News. - Mieli szczęście, że nikt akurat nie spacerował z psem, jak często się tu zdarza. Ktoś mógł zginąć - dodał.

Jedno z nagrań opublikowanych przez Maitland Accident and Towing było tak widowiskowe, że część internautów początkowo podejrzewała, iż zostało wygenerowane przez sztuczną inteligencję.

Wybrane dla Ciebie