"Wchodzili i wychodzili". Gwałcili 20-latkę. Doniesienia z USA

Nowe informacje pojawiły się w głośnej sprawie dotyczącej studentki Uniwersytetu Cornell, która oskarżyła siedmiu członków bractwa Chi Phi o napaść seksualną. Kobieta twierdzi, że podczas imprezy w 2024 roku była pod wpływem alkoholu i narkotyków, a później została wykorzystana przez kilku mężczyzn. Teraz "New York Post" ujawnił zapis jej przesłuchania przez policję. Światło dzienne ujrzały też wstrząsające wiadomości.

Mieli zbiorowo gwałcić młodą kobietę.Mieli zbiorowo gwałcić młodą kobietę.
Źródło zdjęć: © Getty Images
Mateusz Domański

Kobieta, występująca w dokumentach jako Jane Doe, rozmawiała z funkcjonariuszami przez dwa dni w listopadzie 2024 roku. Przyznała, że początek wieczoru i pierwsze kontakty seksualne były dobrowolne.

Byłam wtedy bardzo pijana. Ale na początku w zasadzie się na to zgadzałam - powiedziała, cytowana przez CBS News.

Według jej relacji sytuacja miała później całkowicie się zmienić. Studentka twierdziła, że wraz z kolejnymi porcjami alkoholu i narkotyków była coraz mniej zdolna do świadomego podejmowania decyzji.

Mówiła również policji, że odpychała dotykających ją mężczyzn i sygnalizowała, że jest zmęczona oraz nie chce kontynuować zbliżeń. Zapytana przez funkcjonariuszy, czy w pewnym momencie przestała się opierać z wyczerpania, odpowiedziała:

Tak. To był przymus.

"Jestem tego bardzo pewna"

Najmocniejszy fragment ujawnionego zapisu pojawia się pod koniec przesłuchania.

Mogę powiedzieć ze stuprocentową pewnością, że zostałam zgwałcona - powiedziała kobieta. - Jestem tego bardzo pewna - dodała.

Początkowo 20-latka uprawiała seks we trójkę. Na te zbliżenia miała się zgadzać. Później, jak spostrzega "New York Post", bracia ze stowarzyszenia studenckiego "stworzyli krąg". "Wchodzili i wychodzili z pokoju, by na zmianę uprawiać z nią seks" - podano.

Według "New York Post" te słowa rodzą pytania o to, jakie dokładnie informacje mieli wcześniej policjanci i prokuratorzy, ponieważ wcześniej prokurator hrabstwa Tompkins Matthew Van Houten twierdził, że kobieta nie oskarżyła wprost siedmiu mężczyzn o popełnienie przestępstwa.

Ujawnili wiadomości ze Snapchata

"The Sun" opisywał wiadomości, które według pozwu miały być publikowane w grupie bractwa na Snapchacie w noc domniemanego ataku. W jednej z nich pojawiła się informacja o możliwości uprawiania seksu z kobietą za darmo, a jeden z uczestników rozmowy miał później pytać: "sklep nadal otwarty?".

Prawnicy wszystkich pozwanych zaprzeczają stawianym im oskarżeniom. "To jest sprawa, która wstrząsnęła Ameryką" - pisze tymczasem "The Sun".

Śledztwo zostało obecnie wznowione. Jak podaje "New York Post", prokurator Van Houten utrzymuje, że wcześniej nie otrzymał pełnej transkrypcji rozmowy studentki z policją i dopiero teraz o nią wystąpił.

Policja Uniwersytetu Cornell twierdzi natomiast, że w 2024 roku przekazała prokuraturze wszystkie materiały ze śledztwa, nie precyzując jednak, czy obejmowały również zapis przesłuchania. Sprawa ponownie znalazła się w centrum uwagi po złożeniu przez Jane Doe pozwu cywilnego.

Wybrane dla Ciebie