Zgwałcił i zabił Polkę? Gdy nie żyła, Stephen pojechał do prostytutki

Mateusz Domański
Straszna śmierć Polki w UK.Straszna śmierć Polki w UK.
Źródło zdjęć: © Facebook

37-letnia Joanna Derkacz została znaleziona martwa w swoim domu w brytyjskim Waterlooville. O jej zgwałcenie i zamordowanie oskarżony jest partner, Stephen Sexton. Podczas procesu prokuratura ujawniła szokujące okoliczności sprawy. Według śledczych mężczyzna krótko po śmierci kobiety miał odwiedzić dwie pracownice seksualne - informuje "Daily Star".

Przed sądem koronnym w Winchester trwa proces 39-letniego Stephena Sextona, oskarżonego o zabójstwo, gwałt oraz stosowanie przymusu i kontroli wobec swojej partnerki, Joanny Derkacz. Kobieta zmarła 28 grudnia 2023 roku w domu przy Nevison Way w Waterlooville, w hrabstwie Hampshire. Jak ustalono, przyczyną jej śmierci był ucisk na szyję.

Zabił partnerkę, a później odwiedził prostytutki? Szokujące ustalenia

Prokurator Nicola Shannon przekazała przed sądem, że do zabójstwa miało dojść między godz. 00:20 a 00:46. Zdaniem oskarżenia Sexton zaatakował partnerkę, ponieważ kobieta chciała zakończyć ich związek i zażądała, aby wyprowadził się ze wspólnego domu.

Jak relacjonuje "Daily Star", ławnicy usłyszeli również o zachowaniu oskarżonego bezpośrednio po zabójstwie. O godz. 1:49 Sexton miał odwiedzić pracownicę seksualną w Portsmouth. Spotkanie trwało zaledwie około minuty.

Być może zakończyło się niepowodzeniem — stwierdziła prokurator Nicola Shannon.

Następnie mężczyzna miał wrócić do domu, a około godz. 2:50 umówić kolejne spotkanie z inną pracownicą seksualną, również w Portsmouth. Zdaniem oskarżenia zachowanie Sextona może wskazywać na jego pobudzenie seksualne związane z wcześniejszymi wydarzeniami.

Cokolwiek wydarzyło się między nimi w domu, wydaje się, że pobudzenie seksualne Stephena Sextona nie zostało w pełni zaspokojone. Możliwe również, że sam akt zabicia jej wywołał pewien stopień ekscytacji — powiedziała prokurator, cytowana przez "Daily Star".

Joanna znalazła lokalizator w samochodzie. Bała się partnera

Podczas rozprawy ujawniono także szczegóły dotyczące relacji pary. Według prokuratury Sexton przez ponad rok przed śmiercią Joanny stawał się coraz bardziej zazdrosny. Miał śledzić jej korespondencję elektroniczną, interesować się kontaktami z kolegami z pracy i wysłać wiadomość ostrzegawczą do jednego z nich.

Kobieta podejrzewała również, że partner ją śledzi. W pewnym momencie udała się do warsztatu samochodowego, ponieważ obawiała się, że w jej pojeździe zamontowano lokalizator Apple AirTag. Jej przypuszczenia się potwierdziły.

Z relacji przedstawionej przed sądem wynika, że Sexton prowadził wcześniej firmę zajmującą się spawalnictwem, która jednak upadła. Znajomi pary twierdzili, że to Joanna pokrywała wszystkie wydatki związane z utrzymaniem domu. Oskarżony miał również zażywać narkotyki.

Ostatnia wiadomość Joanny. Niedługo później nie żyła

Szczególnie poruszające są okoliczności poprzedzające śmierć 37-latki. Joanna miała postawić partnerowi ultimatum i zażądać, aby opuścił ich wspólny dom do południa następnego dnia. Następnie zablokowała jego numer telefonu.

W jednej z ostatnich wiadomości przekazanych Sextonowi napisała, że nie tylko nie może mu ufać w kwestii innych kobiet, ale również nie czuje się przy nim bezpiecznie.

Stephen Sexton, pochodzący z Totton w Southampton, nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów. Proces przed sądem w Winchester nadal trwa.

Wybrane dla Ciebie