Policjant gwałcicielem. Miał pomagać ofiarom. Skandal na Wyspach

Były funkcjonariusz londyńskiej Metropolitan Police stanął przed sądem pod zarzutem gwałtów i licznych napaści seksualnych na kobietę. Mark Tyrrell, który miał być specjalnie przeszkolony w prowadzeniu postępowań dotyczących przestępstw seksualnych, nie przyznaje się do części zarzutów. Jak podaje BBC, proces toczy się przed Sądem Koronnym w Southwark.

Policjant oskarżony o gwałtyPolicjant oskarżony o gwałty
Źródło zdjęć: © Pixabay
Danuta Pałęga

57-letni Mark Tyrrell jest oskarżony o dwa gwałty i 11 napaści seksualnych. Według prokuratury do domniemanych przestępstw miało dochodzić przez około dwa lata, gdy mężczyzna pełnił służbę w policji.

Jak podaje BBC, podczas rozpoczęcia procesu prokurator Catherine Farrelly KC podkreśliła, że Tyrrell był przeszkolony w zakresie technik prowadzenia dochodzeń dotyczących przestępstw seksualnych.

Prokuratura twierdzi, że mężczyzna doprowadzał do stosunków seksualnych mimo wielokrotnych odmów kobiety. Według relacji przedstawionej w sądzie pewnego razu po wspólnej nocy kobieta zapytała go, co się wydarzyło. Mężczyzna miał wówczas na nią krzyczeć i pytać, czy zdaje sobie sprawę z tego, co mówi oraz jakie mogą być tego konsekwencje dla niego.

Przepraszał za "bycie przestępcą seksualnym"

Podejrzenia wobec funkcjonariusza pojawiły się, gdy policjanci odwiedzili dom kobiety w związku z inną sprawą. Mieli wówczas znaleźć Tyrrella ukrytego przy jej łóżku.

Później mężczyzna zadzwonił do kobiety i zapewniał, że nie doszło między nimi do żadnych kontaktów seksualnych. Prokuratura zarzuca mu również próbę usunięcia wiadomości, które mogły mieć znaczenie dla sprawy.

Jak usłyszeli ławnicy, w jednej z wiadomości Tyrrell miał przeprosić za "bycie przestępcą seksualnym" i zrujnowanie życia kobiety. Gdy ta poprosiła go, by nie wypowiadał takich słów, miał odpowiedzieć, że to prawda.

Według prokurator Farrelly mężczyzna miał też później zapytać kobietę, czy zdaje sobie sprawę, że jego zachowanie "było gwałtem". Jak przekazuje BBC, miał również powiedzieć, że sam zgłosi się na policję i niewątpliwie trafi do więzienia.

Kobieta bała się, że nikt jej nie uwierzy

Kobieta miała prowadzić listę incydentów związanych z Tyrrellem, obejmującą domniemane napaści seksualne. Podczas przesłuchania przez policję mówiła, że czuła się pod presją i obawiała się, że nikt jej nie uwierzy, ponieważ nie potrafi udowodnić, co się wydarzyło. Miała również obawiać się, że policja będzie chronić funkcjonariusza. Po aresztowaniu Tyrrell zaprzeczył, jakoby kiedykolwiek doszło między nimi do stosunku.

Mężczyzna przyznał się do niewłaściwego postępowania na stanowisku publicznym. Przyznał się także do odrębnego zarzutu utrudniania wymiaru sprawiedliwości, polegającego na nakłanianiu kobiety do okłamania policji w sprawie przyczyn jego obecności w jej sypialni. Proces w sprawie pozostałych zarzutów trwa.

Wybrane dla Ciebie