21 dzieci, 32 kamery. Regularnie je bili. Jest decyzja ws. małżeństwa

21 dzieci, 32 kamery i wielka rezydencja w Kalifornii. Prokuratura twierdzi, że za zamkniętymi drzwiami dochodziło do regularnego bicia najmłodszych. Guojun Xuan i Silvia Zhang zostali aresztowani.

.
Źródło zdjęć: © Policja
Jakub Artych

Najważniejsze informacje

  • Guojon Xuan i Sylvia Zhang usłyszeli zarzuty spisku w celu popełnienia przemocy wobec dzieci.
  • W domu w Arcadii przebywało 21 dzieci w wieku od dwóch miesięcy do 13 lat.
  • Śledczy sprawdzają, czy para wprowadzała surogatki w błąd podczas organizowania adopcji i opieki nad dziećmi.

Wielka rezydencja w Arcadii w Kalifornii przez długi czas była domem dla wyjątkowo licznej rodziny. W środku mieszkało 21 dzieci, z których większość przyszła na świat dzięki surogatkom. Prokuratura twierdzi jednak, że za zamkniętymi drzwiami dzieci miały być regularnie bite przez opiekunki, a właściciele domu mieli obserwować wszystko za pomocą 32 kamer. Guojun Xuan i Silvia Zhang zostali aresztowani po 17-miesięcznym śledztwie.

Guojun Xuan ma 66 lat, a jego żona Silvia Zhang 39. Oboje zostali zatrzymani 6 października w swojej rezydencji w Arcadii, niedaleko Los Angeles. Śledztwo w tej sprawie rozpoczęło się w maju 2025 r. po tym, jak do szpitala trafiło 2-miesięczne dziecko z poważnym urazem głowy.


WIDEO
100 kg w dół. Nie ukrywa, jak to zrobił. Jest nie do poznania

Dzieci miały być poddawane przemocy fizycznej i karom każdego dnia. W domu znajdowały się trzy pomieszczenia nazywane przez parę "centrami nauki". Dzieci miały spędzać tam po kilka godzin dziennie, siedząc przy biurkach i pozostając pod opieką niań. Zhang prowadziła natomiast arkusz, w którym zapisywała dane dotyczące 21 dzieci.

Najbardziej szokującym elementem były jednak kamery. W rezydencji znajdowały się 32 urządzenia uruchamiane ruchem. Według śledczych Zhang i Xuan mogli oglądać obraz z nich na dużym ekranie znajdującym się w ich wspólnym biurze.

W jednym z opisanych przypadków Xuan miał wejść do pomieszczenia i powiedzieć niani, żeby uderzyła dziecko mocniej. Następnie sam miał przyłączyć się do przemocy i wielokrotnie uderzać dziecko w głowę oraz po nagich pośladkach. Prokuratura twierdzi, że siła uderzeń była tak duża, iż ciało dziecka miało poruszać się w obie strony.

Według śledczych opiekunki miały otrzymać instrukcję, aby nie pozostawiać na dzieciach widocznych śladów. Jedno z pomieszczeń w domu nie było objęte monitoringiem. Prokuratura twierdzi, że właśnie tam mogły trafiać dzieci, a z wnętrza miały dochodzić ich krzyki.

Punktem zwrotnym był przypadek 2-miesięcznego chłopca o imieniu Walter. Według aktu oskarżenia 4 maja 2025 r. niania Chunmei Li miała uderzyć dziecko w głowę. Dwa dni później Zhang zabrała niemowlę do szpitala.

Kobieta miała powiedzieć personelowi, że dziecko doznało urazu po upadku z łóżka. Lekarze mieli jednak nabrać podejrzeń i powiadomili policję.

Szeryf hrabstwa Los Angeles Robert Luna powiedział, że Zhang "wydawała się nie mówić prawdy" na temat tego, w jaki sposób doszło do obrażeń. To właśnie informacja ze szpitala uruchomiła śledztwo.

Kiedy policjanci pojawili się w domu, mieli odkryć znacznie poważniejszą sytuację. Śledczy ustalili, że para miała łącznie 21 dzieci. W rezydencji znajdowało się 14 dzieci urodzonych przez surogatki, w wieku od 2 miesięcy do około 4–5 lat, a także dwoje innych dzieci. Kolejnych pięcioro było związanych z wcześniejszą działalnością surogacyjną pary.

W innym komunikacie Associated Press podano, że 15 dzieci zostało zabranych z domu, a kolejnych sześć odnaleziono w innych miejscach. Ich wiek wynosił od 2 miesięcy do 13 lat, przy czym większość miała od roku do 3 lat.

Dzieci od maja 2025 r. znajdują się pod opieką służb zajmujących się ochroną dzieci. Śledczy nadal próbują ustalić dokładne pochodzenie dzieci oraz motywację pary.

Mieli własną firmę od surogatek

Na tym sprawa się jednak nie kończy. Według prokuratury Xuan i Zhang w 2021 r. założyli firmę zajmującą się organizowaniem surogacji. Działalność prowadzili z własnego domu i mieli szukać kobiet gotowych urodzić dla nich dzieci w różnych częściach USA.

Śledczy podejrzewają, że kobiety mogły być wprowadzane w błąd. Jedna z surogatek miała usłyszeć, że Zhang jest samotną kobietą, która ma problemy z zajściem w ciążę. Innej parze miała powiedzieć, że ma tylko jedną córkę.

To bezprecedensowa sprawa. Jest wstrząsająca. Przemoc fizyczna, bicie i kary, których doświadczały te bardzo małe dzieci, są odrażające – powiedział prokurator Nathan Hochman podczas konferencji prasowej.
Wybrane dla Ciebie