Gwałt zbiorowy na uniwersytecie w USA. Wskazała syna profesora

Matthew Ingalls, były członek bractwa Chi Phi na Cornell University, został wskazany w pozwie dotyczącym domniemanego gwałtu zbiorowego. "New York Post" ustalił, że 21-latek dorastał w Dubaju, a jego ojciec jest profesorem studiów islamskich na amerykańskiej uczelni w Dubaju.

Ingalls ma być jednym z winnych.Ingalls ma być jednym z winnych.
Źródło zdjęć: © Cornell University
Mateusz Kaluga

Matthew Ingalls, występujący także jako Umar Matthew Ingalls, został wydalony z Cornell University w 2024 r. po wewnętrznym postępowaniu uczelni dotyczącym napaści seksualnej. Ingalls uczęszczał do Dubai International Academy. Ta prywatna szkoła znajduje się w dzielnicy Emirates Hills, uznawanej za jedną z najbardziej ekskluzywnych części Dubaju. Czesne wynosiło tam ok. 21 tys. dolarów rocznie.

W 2020 r. szkolne czasopismo internetowe cytowało jego wypowiedź dotyczącą amerykańskiego obywatelstwa. Ingalls miał mówić, że czuł się skrępowany koniecznością tłumaczenia mieszkańcom Zjednoczonych Emiratów Arabskich, iż nie popiera Donalda Trumpa. W publikacji przedstawiono go jako osobę częściowo amerykańskiego pochodzenia. W tamtym okresie posługiwał się imieniem Umar Ingalls – podaje "NYPost".

Jego ojcem jest Matthew Burtchaell Ingalls, wykładowca studiów islamskich w American University w Dubaju. Profesor pracuje tam od 2016 r. i kieruje Wydziałem Studiów Bliskowschodnich.

Matthew Burtchaell Ingalls przeszedł na islam. W pracy opublikowanej w 2021 r. krytykował sposób, w jaki badania nad islamem w obu Amerykach koncentrowały się przede wszystkim na asymilacji i terroryzmie, pomijając kwestie wiary, praktyk religijnych oraz życia wspólnotowego. Wcześniej zdobył doktorat z islamistyki na Yale University, a także magisterium z arabistyki na American University in Cairo – opisuje amerykański serwis.

Wykładał również prawo szariatu i fundamentalizm islamski na Yale. W tym tygodniu z jego profilu na stronie American University in Dubai usunięto zdjęcie oraz dane kontaktowe.

Gwałt na uniwersytecie Cornell

Sprawa Cornell University dotyczy domniemanego zbiorowego gwałtu na 20-letniej studentce, do którego miało dojść w październiku 2024 r. w domu bractwa studenckiego Chi Phi w stanie Nowy Jork. Według pozwu kobieta była pod wpływem alkoholu i ketaminy, przez co nie była w stanie świadomie wyrazić zgody na kontakty seksualne.

Twierdzi, że została wykorzystana przez kilku członków bractwa, a wiadomości na grupowym czacie Snapchata miały zachęcać kolejnych mężczyzn do przyjścia. Cornell przeprowadził własne postępowanie dyscyplinarne, w wyniku którego dwóch studentów wydalono, a dwóch zawieszono. Początkowo prokuratura nie wniosła zarzutów karnych, co wywołało kontrowersje dotyczące sposobu prowadzenia śledztwa.

We wrześniu 2026 r. kobieta pozwała siedmiu mężczyzn i uczelnię, zarzucając im odpowiedzialność za napaść oraz zaniedbania. Śledztwo wznowiono, a sprawa wywołała protesty i debatę o ochronie studentów. Zarzuty nie zostały jednak prawomocnie udowodnione. Siedmiu podejrzanych zaprzecza gwałtowi.

Wybrane dla Ciebie