Do zdarzenia doszło 21 czerwca 2022 r. w domu opieki Park Beck w St Leonards-on-Sea w Wielkiej Brytanii. Policję wezwano po tym, jak Donald Burgess miał dotknąć pracownika w brzuch specjalnie przystosowanym nożem do masła. 92-latek siedział wówczas na wózku inwalidzkim i nie chciał wypuścić przedmiotu z ręki.
Policjanci użyli gazu, pałki i paralizatora wobec 92-latka
Jak wynika z nagrań z kamer nasobnych, funkcjonariusz Stephen Smith użył wobec mężczyzny gazu, a następnie kilkukrotnie uderzył go pałką. Po chwili do interwencji dołączyła Rachel Comotto, która użyła paralizatora.
Cała interwencja trwała mniej niż 90 sekund. Po obezwładnieniu mężczyzna został zakuty w kajdanki i zabrany z placówki. Na pytanie, jak się czuje, miał odpowiedzieć: "Umieram".
Prawnicy rodziny twierdzą, że funkcjonariusze przed użyciem siły nie podjęli wystarczających prób oceny sytuacji. Wskazują również, że policjanci mieli nie wiedzieć, jaki charakter ma placówka, do której zostali wezwani.
Zmarł 22 dni po policyjnej interwencji
Donald Burgess trafił do szpitala Conquest, gdzie leczono go z powodu infekcji układu moczowego. Po wypisaniu 28 czerwca nie wrócił już do domu opieki i pozostał w szpitalu. 9 lipca uzyskał pozytywny wynik testu na COVID-19. Zmarł 13 lipca, 22 dni po interwencji policji.
Sekcja zwłok wykazała jako przyczynę śmierci chorobę serca oraz zapalenie oskrzelowo-płucne. Rodzina chce jednak, aby ponownie przeanalizowano, czy działania funkcjonariuszy mogły mieć wpływ na stan zdrowia 92-latka.
Podczas przesłuchania poprzedzającego postępowanie wyjaśniające prawnik rodziny Jesse Nicholls argumentował, że należy zbadać, czy zastosowanie siły nie przyczyniło się do śmierci mężczyzny. Według niego interwencja mogła wywołać u seniora "stres fizjologiczny", który mógł mieć wpływ na jego późniejszy zgon.
Innego zdania są prawnicy policjantów oraz Sussex Police. Ich przedstawiciel Tom Day przekonywał, że nie ma dowodów na to, iż działania funkcjonariuszy przyspieszyły śmierć Burgessa.
Policjanci zostali wcześniej uniewinnieni
Sprawa interwencji trafiła już wcześniej przed sąd. W maju ubiegłego roku Stephen Smith i Rachel Comotto zostali uniewinnieni przez Southwark Crown Court od zarzutu napaści powodującej rzeczywiste obrażenia ciała.
Smith twierdził podczas postępowania, że nie zdawał sobie sprawy z niepełnosprawności 92-latka, mimo że mężczyzna miał tylko jedną nogę. Comotto zaprzeczała natomiast, że podczas interwencji działała zbyt pochopnie. Rodzina Burgessa po ogłoszeniu wyroku mówiła o rozczarowaniu i smutku po "niezwykle traumatycznych" trzech latach.
Teraz bliscy seniora domagają się ponownego otwarcia dochodzenia w sprawie jego śmierci. Asystent koronera Michael Spencer ma podjąć decyzję w tej sprawie w późniejszym terminie. Funkcjonariusze Smith i Comotto mają również wkrótce stanąć przed policyjnym trybunałem dyscyplinarnym.