Odurzał, gwałcił i nagrywał. Wyrok dla Polaka w Niemczech

Pochodzący z Polski mężczyzna Grzegorz C. został skazany przez sąd w Hanowerze na 12 lat więzienia. Mężczyzna odurzał swoją partnerkę, gwałcił ją i nagrywał. Potem chwalił się swoimi przestępstwami w sieci na grupowych czatach.

Wyrok dla Polaka w NiemczechWyrok dla Polaka w Niemczech
Źródło zdjęć: © Instagram, n-tv.de
Rafał Strzelec

Jak podaje niemiecki kanał informacyjny n-tv, sąd w Hanowerze uznał 39-letniego Grzegorza C. za winnego ciężkiego zgwałcenia swojej partnerki w 33 przypadkach oraz siedmiu przypadków ciężkiego zmuszania do czynności seksualnych. Mężczyzna miał swoimi czynami doprowadzić do niebezpiecznego uszczerbku na zdrowiu oraz naruszenia osobistej sfery życia poprzez utrwalanie wizerunku na nagraniach.

Sąd ustalił, że Polak pozyskał od swojego lekarza rodzinnego receptę na lek nasenny. Dodawał go do herbaty swojej partnerki. Kobieta o niczym nie wiedziała. Następnie Grzegorz C. wykorzystywał ją seksualnie, gdy była bliska utraty przytomności. "Niektóre z tych czynów trwały całymi godzinami. Mężczyzna bił kobietę i pluł na nią. Dziesiątki przestępstw seksualnych nagrywał telefonem komórkowym, a część filmów publikował w internecie" – opisuje n-tv. Wszystko działo się w Ronnenbergu pod Hanowerem, gdzie para zamieszkiwała.

Gwałcił partnerkę. "Otrzymywał pochwały"

Sprawca chwalił się swoimi przestępstwami na grupowych czatach w sieci. "Otrzymywał tam pochwały i wyrazy uznania, udzielał porad dotyczących odurzania kobiet, a niekiedy realizował również życzenia innych uczestników tych grup" – donosi niemiecka stacja. Mężczyzna został zatrzymany wiosną 2026 r. Policja dotarła do niego podczas rozpracowywania strony internetowej, gdzie trafiały nagrania z odurzonymi kobietami.

Sąd przeanalizował filmy, których autorem był Grzegorz C. Było ich około 160. Wynika z nich, że ofiara nie reagowała nawet na najbardziej intensywne bodźce dotykowe. Sąd określił nagrania jako "maksymalnie wstrząsające". Oskarżony przyznał się do winy. Początkowo nie chciał udzielać szczegółowych wyjaśnień, jednak z czasem zmienił zdanie.

Obrońca mężczyzny, Marcin Ramiński, określił wymiar kary jako "bardzo wysoki". Póki co nie wiadomo, czy złoży apelację. Z kolei adwokatka ofiary zwraca uwagę, że jej klientka do tej pory odczuwa skutki koszmaru, jaki przeżyła. Nadal nie wiadomo bowiem, gdzie krążą filmy z jej udziałem, wrzucone do sieci przez sprawcę. – Nie wie, gdzie one jeszcze istnieją. Nie wie, kiedy ponownie mogą się pojawić – powiedziała adwokatka Christina Rust.

Wybrane dla Ciebie