Scott Chilton to oficer z 33-letnim stażem, który służbę w policji rozpoczął w wieku 18 lat. Stanowisko komendanta głównego w Hampshire objął w lutym 2023 roku. Jego błyskotliwa kariera zakończyła się jednak w atmosferze obyczajowego skandalu - informuje "The Sun".
Według śledczych Chilton miał nadużyć swojej pozycji w celach seksualnych, nawiązując intymną relację z policjantką niższą rangą w czasie pełnienia funkcji komendanta głównego. Romans ten został przez niego zatajony.
Co więcej, zarzuca mu się, że w trakcie procesu rekrutacyjnego na to stanowisko ukrył wcześniejszy związek z inną funkcjonariuszką. Pojawiły się również oskarżenia, że na wcześniejszym etapie swojej kariery uprawiał seks z podwładną w trakcie pełnienia obowiązków służbowych.
Gdy sprawą zaczęło interesować się Biuro Komisarza ds. Policji i Przestępczości, Chilton miał wielokrotnie zaprzeczać stawianym mu zarzutom.
Otrzymał taką rekompensatę
"The Sun" podaje tymczasem, że ogromne kontrowersje w Wielkiej Brytanii wywołały ujawnione właśnie kwestie finansowe. Okazało się, że po nagłej rezygnacji ze stanowiska były szef policji otrzymał dokładnie 55 154 funtów (równowartość blisko 280 tysięcy złotych) w ramach "rekompensaty za utratę zatrudnienia".
Rzecznik policji odniósł się do tych doniesień, potwierdzając wysokość przelewu. Wyjaśnił, że wypłacona kwota stanowiła ekwiwalent za trzymiesięczny okres wypowiedzenia zawarty w umowie byłego komendanta, którego - z racji trybu natychmiastowego - ostatecznie nie przepracował.
Dyrektor Niezależnego Urzędu ds. Postępowań Policyjnych, Derrick Campbell, stanowczo podkreślił, że wszelkie przypadki nadużywania stanowiska przez funkcjonariuszy do celów seksualnych są traktowane z najwyższą powagą. - Pod koniec naszego dochodzenia znaleźliśmy dowody wskazujące, że zachowanie byłego komendanta głównego mogło naruszyć policyjne standardy zawodowe - podsumował Campbell.