Znaleźli nagą 61-latkę. Porażające, co zeznała. Horror w Holandii

Mateusz Domański
Piekło Kanadyjki w Holandii.Piekło Kanadyjki w Holandii.
Źródło zdjęć: © Getty Images

61-letnia Kanadyjka przyjechała do Amsterdamu odwiedzić syna. Gdy przestała odpowiadać na wiadomości, mężczyzna zawiadomił policję. Funkcjonariusze znaleźli ją w mieszkaniu na północy miasta. Kobieta twierdzi, że przez kilka dni była tam przetrzymywana i gwałcona.

Jak informuje holenderska stacja AT5, do zdarzeń miało dojść w maju w dzielnicy Floradorp. Po wejściu do mieszkania policjanci zastali 61-latkę nagą, przykrytą kocem. Nie miała przy sobie telefonu, pieniędzy ani torby. Była w stanie silnego odurzenia; według policyjnego protokołu dopiero po około dwóch godzinach zaczęła odzyskiwać kontakt z otoczeniem. W jej krwi wykryto morfinę i kokainę.

"Tak bardzo się bałam, że nie odważyłam się wyjść"

Kobieta powiedziała policjantom, że zmuszono ją do rozebrania się i pozostania w sypialni, gdzie miała zostać wielokrotnie zgwałcona. Nie pamiętała, w jaki sposób trafiła do mieszkania w Floradorp. Zaprzeczyła, by przebywała tam dobrowolnie.

Dali mi jasno do zrozumienia, że nie mogę uciec. Tak bardzo się bałam, że nie odważyłam się wyjść – relacjonowała, pytana przez śledczych, dlaczego nie opuściła domu.

Według jej zeznań podczas jednego z wyjść napisała słowo "help" ("pomocy") w kurzu na bankomacie. Nic nie wskazuje jednak na to, by to ten napis doprowadził policję do mieszkania. Służby zaalarmował jej zaniepokojony syn.

Ośmiu zatrzymanych. Dwóch mężczyzn pozostaje w areszcie

Podczas interwencji policja zatrzymała ośmiu mężczyzn. Dwaj z nich – 30-letni Shakil O. i 44-letni Bryan B., właściciel mieszkania – nadal przebywają w areszcie. Toczy się wobec nich postępowanie dotyczące pozbawienia kobiety wolności, gwałtu i wymuszenia.

Obaj przyznają, że odbyli z nią stosunki seksualne, ale twierdzą, że doszło do nich za jej zgodą. Jeden z pozostałych podejrzanych utrzymuje, że Kanadyjka sama poprosiła go o narkotyki i dobrowolnie poszła z nim do domu. Jej zeznania przeczą tej wersji.

Podczas środowego posiedzenia sądu Bryan B. przekonywał, że jego stanowisko jest pomijane.

Mam poczucie, że nikt nie słucha mojej wersji wydarzeń – mówił, cytowany przez stację AT5.

Obrona wnioskowała o zwolnienie obu mężczyzn, lecz sąd zdecydował, że pozostaną w areszcie. Kolejne posiedzenie wyznaczono na 2 lutego. Śledczy chcą ponownie przesłuchać kobietę, ponieważ jej zeznania i wyjaśnienia podejrzanych zasadniczo się różnią.

Wybrane dla Ciebie