Nauczycielka z USA uprawiała seks z 13-letnim uczniem. Urodziła dziecko, ma trafić do więzienia

Miała 27 lat, gdy zaszła w ciążę z 13-letnim uczniem. Przez kilka lat prawda o ojcostwie dziecka pozostawała tajemnicą. Wszystko zmieniło się w grudniu 2024 r., gdy ojciec chłopca zobaczył zdjęcie na Facebooku. Była nauczycielka właśnie przyznała się do winy. Grozi jej pięć lat więzienia.

.Nauczycielka z USA uprawiała seks z 13-letnim uczniem. Urodziła dziecko, ma trafić do więzienia
Źródło zdjęć: © Cape May County Correctional Center
Jakub Artych

Najważniejsze informacje

  • Laura Caron miała utrzymywać relację z uczniem od czasu, gdy miał 11 lat, do jego 15. urodzin.
  • Dziecko kobiety i jej byłego ucznia przyszło na świat w 2019 r.
  • Była nauczycielka straci licencję oraz możliwość przyszłej pracy w instytucjach publicznych.

Laura Caron, była nauczycielka szkoły podstawowej w stanie New Jersey w USA, przyznała się do przestępstwa związanego z kontaktami seksualnymi z dzieckiem. Jak poinformował prokurator hrabstwa Cape May Jeffrey H. Sutherland, kobieta zawarła ugodę z prokuraturą. Zgodnie z jej warunkami ma spędzić pięć lat w więzieniu stanowym.

Sprawa dotyczy jej relacji z byłym uczniem, która – według śledczych – rozpoczęła się w 2016 r.. Chłopiec miał wtedy zaledwie 11 lat. Caron poznała go, gdy pracowała jako nauczycielka w szkole w New Jersey. Uczyła zarówno jego, jak i jego brata.

Z czasem kobieta zaprzyjaźniła się z rodziną chłopców. Rodzice ufali jej na tyle, że pozwalali dzieciom, także córce, nocować w jej domu nawet kilka razy w tygodniu. Jak opisał "New York Post", właśnie w takich okolicznościach miało dojść do pierwszych kontaktów seksualnych.


WIDEO
Tak wyglądało losowanie w TK. Dwa razy ta sama karteczka

Urodziła dziecko, gdy uczeń miał 13 lat

Według prokuratury relacja trwała od 2016 do 2020 r. W tym czasie chłopiec miał od 11 do 15 lat. W 2019 r., gdy skończył 13 lat, Laura Caron urodziła ich córkę. Sama miała wtedy 27 lat.

Przez kilka kolejnych lat prawda o ojcostwie dziecka nie wyszła na jaw. Wszystko zmieniło się w grudniu 2024 r. Ojciec chłopca zobaczył na Facebooku zdjęcie córki byłej nauczycielki. Zauważył, że dziewczynka jest bardzo podobna do niego i jego syna. To wzbudziło jego podejrzenia i doprowadziło do ujawnienia sprawy.

Śledczy dotarli również do innych niepokojących informacji. Według ich ustaleń brat pokrzywdzonego miał kiedyś zobaczyć, jak nauczycielka dopuszcza się czynności seksualnych wobec jego śpiącego brata.

Duże zainteresowanie wzbudziły wypowiedzi samego pokrzywdzonego. Mężczyzna, który jest już dorosły, nie zgadza się z tym, jak śledczy przedstawiają jego relację z byłą nauczycielką. W rozmowie z "Daily Mail" stanął w jej obronie. Twierdził, że to on miał jako pierwszy zainicjować kontakty seksualne.

Powinni wycofać wszystkie zarzuty. Nie byłem przez nią poddawany groomingowi, gwałcony ani manipulowany. Ona nigdy niczego nie inicjowała – powiedział. – To ja wszystko zacząłem. Gdyby to zależało ode mnie, nie trafiłaby do więzienia – dodał.

Mężczyzna przekonuje więc, że nie czuł się przez nią skrzywdzony. Nie zmienia to jednak ustaleń śledczych. Według prokuratury do kontaktów seksualnych doszło, gdy chłopiec miał zaledwie 11 lat. Odpowiedzialność za takie zachowanie wobec dziecka ponosi dorosła osoba, niezależnie od tego, jak sam pokrzywdzony ocenia dziś tę relację.

Pięć lat więzienia i koniec kariery nauczycielskiej

Laura Caron usłyszała zarzuty w styczniu 2026 r. Początkowo prokuratura zarzucała jej między innymi napaść seksualną oraz narażenie dobra dziecka. Ostatecznie kobieta przyznała się do przestępstwa polegającego na narażeniu dobra dziecka w związku z zachowaniami seksualnymi.

Zgodnie z porozumieniem z prokuraturą ma zostać skazana na pięć lat więzienia stanowego. To nie jedyna kara, jaka ją czeka. Caron będzie musiała również zrezygnować z uprawnień do wykonywania zawodu nauczyciela. Nie będzie mogła także pracować w instytucjach publicznych.

Wybrane dla Ciebie