W czwartek Sąd Krajowy w Stuttgarcie skazał 51-letniego mężczyznę na 12 lat pozbawienia wolności za zabójstwo - informuje "Bild". Sędziowie nie mieli wątpliwości, że to on odebrał życie 39-letniej znajomej obracającej się w stuttgarckim środowisku narkotykowym.
Po popełnieniu zbrodni sprawca owinął ciało kobiety w worki na śmieci, wcisnął do walizki i porzucił. Prokuratura domagała się dla mężczyzny kary 14 lat więzienia. Czwartkowy wyrok nie jest jeszcze prawomocny.
Makabryczne odkrycie pod mostem
Tragiczna historia rozpoczęła się w lipcu 2025 r., kiedy to 39-latka została oficjalnie zgłoszona jako zaginiona. Około miesiąca później, w wyschniętym korycie strumienia pod jednym z mostów w Filderstadt (na południe od Stuttgartu), przypadkowi spacerowicze dokonali przerażającego odkrycia.
Początkowe etapy śledztwa okazały się dla policji niezwykle trudne. Z powodu panujących wówczas upałów ciało ofiary uległo już silnemu rozkładowi i było częściowo zeszkieletowane. Przełom w sprawie przyniósł dopiero sygnał od anonimowego świadka, który naprowadził śledczych na trop 51-latka.
Z ustaleń prokuratury wynika, że ofiara i sprawca poznali się w środowisku narkotykowym zaledwie kilka tygodni przed morderstwem. Mimo że proces zakończył się wyrokiem skazującym, w aktach sprawy wciąż widnieje wiele luk - zauważa "Bild".
Przed sądem nie udało się ze stuprocentową pewnością ustalić, w jaki dokładnie sposób zginęła kobieta. Niejasny pozostaje również motyw zbrodni. Sam oskarżony do samego końca procesu nie przyznawał się do zarzucanych mu czynów.