Frank S., z zawodu elektryk mieszkający w berlińskiej dzielnicy Lichtenberg, zasiadł w czwartek na ławie oskarżonych tamtejszego sądu krajowego. Zarzuca mu się gwałty, niebezpieczne uszkodzenie ciała oraz drastyczne naruszenie sfery prywatnej poprzez potajemne filmowanie.
Między 2016 a 2022 rokiem miał odurzyć i zgwałcić 14 kobiet. Pierwotnie śledztwo obejmowało aż 58 potencjalnych ofiar, jednak część czynów uległa przedawnieniu, a tożsamości niektórych z nagranych kobiet nie udało się ustalić - informuje "Berliner Zeitung".
Mężczyzna zapoznawał swoje ofiary - zazwyczaj kobiety w wieku od 50 do 60 lat - przez internet, a następnie zapraszał je do swojego mieszkania. Tam ukradkiem dodawał im do napojów substancje uspokajające i nasenne. Gdy kobiety pod wpływem środków i alkoholu traciły przytomność lub były bezwładne, gwałcił je.
Miał ukryte kamery
Koszmar rejestrował za pomocą systemu ukrytych kamer, które zainstalował w swojej sypialni. Jak podkreślił prokurator, oskarżony miał pełną świadomość, że podawanie ofiarom mieszanki leków i alkoholu stanowiło bezpośrednie zagrożenie dla ich życia.
Berlińska policja wpadła na trop sprawcy w marcu 2025 roku, dzięki informacjom od śledczych z Dolnej Saksonii. Frank S., posługujący się w internecie pseudonimem "Zeppelin 70", wymieniał wiadomości na temat środków nasennych z nieżyjącym już mężczyzną z miejscowości Verden (który przez lata miał odurzać i gwałcić własną żonę).
Podczas przeszukania mieszkania w Lichtenbergu śledczy zabezpieczyli sprzęt nagrywający, nośniki danych, zdjęcia, a także starannie skatalogowane w pudłach i walizkach teczki z listami zawierającymi nazwiska kobiet. Znaleziono również strzykawki, igły oraz różnego rodzaju leki. Mężczyzna w przeszłości twierdził m.in., że jest ratownikiem medycznym, a niekiedy podawał się nawet za policjanta.
Choć podczas zatrzymania bliska znajoma Franka S. zarzekała się, że "on by czegoś takiego nie zrobił", na początku procesu mężczyzna nieoczekiwanie przyznał się do gwałtów i potwierdził przebieg zdarzeń. Zapowiedział jednak, że do kwestii samego "podawania substancji" odniesie się w późniejszym terminie. Kolejna rozprawa zaplanowana jest na 18 sierpnia.