Do tragedii doszło w piątek (21 sierpnia) wieczorem na stacji w Squinzano w prowincji Lecce. Benedetta Daniele, 17-letnia mieszkanka miasta Lecce, przyjechała pociągiem, ponieważ chciała spotkać się z przyjaciółmi i zrobić niespodziankę swojemu chłopakowi, którego poznała niedawno.
Jak podaje włoski dziennik "Corriere della Sera", po tym, jak dziewczyna wysiadła z pociągu, nie skorzystała z przejścia podziemnego. Jak podaje włoska prasa, mogła obawiać się przechodzenia samotnie przez tunel. Zdecydowała się przejść przez tory.
W tym samym czasie na stację wjeżdżał pociąg relacji Lecce-Mediolan. Maszynista miał wielokrotnie używać sygnałów dźwiękowych i próbować uruchomić hamowanie awaryjne. Nie udało się jednak zatrzymać składu na czas.
17-latka została potrącona i zginęła na miejscu. Według relacji świadków i ustaleń przytaczanych przez media dziewczyna mogła być w chwili wypadku zajęta telefonem. To jednak jedna z rozważanych przyczyn tragedii. - Ta lekkomyślność kosztowała ją życie. Tak nie można - powiedział ojciec 17-latki.
Na miejscu pojawili się funkcjonariusze policji kolejowej i karabinierzy. Wkrótce przyjechali także przyjaciele dziewczyny, którzy dowiedzieli się o tragedii. Rodzina przez wiele godzin czuwała przy ciele 17-latki w szpitalu Vito Fazzi w Lecce w kaplicy pożegnań. Benedetta miała w grudniu skończyć 18 lat. Jakiś czas temu przerwała naukę w liceum Siciliani. Jej marzeniem było zostać kosmetyczką. Niestety, jeden życiowy błąd sprawił, że nigdy nie będzie miała okazji je spełnić.