Skandal w Peru. 50-latek molestował wokalistkę

Prokuratura w Peru bada sprawę napaści seksualnej na wokalistkę. Na nagraniach, które obiegły sieć w ostatnich dniach, widać, jak 26-letnia Naldy Saldaña była molestowana przez dyrektora muzycznego zespołu La Bella Luz. Sprawa wywołała oburzenie w południowoamerykańskim kraju.

Naldy Saldaña (na zdj.). W kółku screen z incydentuNaldy Saldaña (na zdj.). W kółku screen z incydentu
Źródło zdjęć: © Instagram, X | @saldananaldy
Rafał Strzelec

To sprawa, która zbulwersowała opinię publiczną w Peru. Trwa postępowanie w sprawie bulwersujących zachowań o charakterze seksualnym wobec wokalistki Naldy Saldañy. Artystka złożyła 18 czerwca zawiadomienie przeciwko Césarowi Sánchezowi Chavestcie, byłemu dyrektorowi muzycznemu orkiestry La Bella Luz.

Teraz w sieci pojawiły się nagrania z incydentu. Widać na nich, jak mężczyzna dotyka wokalistkę wbrew jej woli. Chavest łapie ją za piersi i próbuje całować. Kobieta robi wszystko, aby odepchnąć napastnika, ale widać, że czuje się sparaliżowana strachem. Ze względu na bulwersującą treść i zachowanie mężczyzny nie będziemy jednak pokazywać tego filmu. Okoliczności zdarzenia są obecnie przedmiotem postępowania prokuratorskiego.

Jak podaje peruwiański portal "El Comercio", opublikowane materiały wywołały oburzenie w internecie. Piosenkarka odniosła się do sytuacji w sieci. Jak przekazała w programie Magaly TV, 50-letni Chavesta od kilku miesięcy przekraczał granice. - W pewnym momencie powiedział mi, że mu się podobam i że nikt się o tym nie dowie. Unikałam chodzenia do toalety. Stawał na środku autobusu, a kiedy przechodziłam, zawsze mnie dotykał - przekazała gwiazda z Peru.

Głos w sprawie zabrał także Hansel Bernuy, partner wokalistki i saksofonista. Muzyk podkreślił, że od początku towarzyszy Saldañi i zamierza wspierać ją przez cały czas trwania postępowania. Jednocześnie wyjaśnił, dlaczego nie komentował sprawy szeroko w mediach. - Dla mnie wsparcie i opieka nad Naldy zawsze były kwestiami osobistymi, byłem bezpośrednio przy niej - powiedział Bernuy w programie "Q’ Bochinche" na YouTubie.

Jak podkreślił, nie uważa, by częste wypowiadanie się publicznie było konieczne do okazania wsparcia partnerce. - Wystarczy mi, że Naldy ma się dobrze i wie, że ma moje pełne wsparcie od pierwszego dnia aż do ostatniego dnia, kiedy to wszystko się skończy - dodał. Bernuy nie chciał szczegółowo odnosić się do zarzutów ani pytań dotyczących sprawy.

Skandal doprowadził do zmian wewnątrz zespołu La Bella Luz. Założyciel Óscar Custodio publicznie przeprosił wokalistkę za sposób, w jaki początkowo potraktowano jej zgłoszenie. Podczas konferencji prasowej przedstawiono także nowego lidera grupy. Funkcję tę objął wokalista Óscar Junior, a Custodio zapowiedział dalsze zmiany w zespole. Ministerstwo Pracy przeprowadziło z kolei kontrolę w zespole - podaje portal peru21.pe.

Wybrane dla Ciebie