30 czerwca w Suwałkach natrafiono na ciało kobiety, które podrzucono niedaleko garaży przy ul. Reja. Zwłoki, częściowo już rozłożone, były schowane w walizce. Prokuratura Rejonowa w Suwałkach od początku podejrzewała, że śmierć nastąpiła w innym miejscu, niż znaleziono ciało.
Podejrzany o makabryczny czyn 50-latek był w pełni poczytalny w momencie popełnienia przestępstwa - tak wynika z opinii biegłych psychiatrów i psychologów. Mężczyzna przyznał się do znieważenia zwłok swojej 90-letniej matki.
- Do akt sprawy wpłynęła opinia sądowo-psychiatryczno-psychologiczna, z której wynika, że w czasie popełnienia czynu podejrzany miał w pełni zachowaną zdolność znaczenia czynu i kierowania swoim postępowaniem – poinformowała PAP prokurator Małgorzata Kozłowska-Szmigiero.
WIDEOSpójrzcie na światło. Tak zachowała się piesza. Fatalny finał
Prokuratura nie ujawnia wielu szczegółów związanych z sekcją zwłok, lecz stwierdza brak ran, które wskazywałyby na przyczynę zgonu. Ciało kobiety wykazywało oznaki postępującego rozkładu, co dodatkowo utrudniało śledztwo.
Zarzuty i możliwe poszerzenie śledztwa
Aktualnie mężczyzna jest aresztowany i oskarżony o znieważenie zwłok. Jak informuje prokurator, nie wyklucza się poszerzenia zakresu zarzutów wobec podejrzanego. Areszt ma trwać do końca marca, co daje czas na dalsze analizy.
Sprawa wywołała ogromny wstrząs w regionie, a śledczy wciąż rozważają wszystkie możliwe wątki. Obserwacja psychiatryczna mężczyzny i uzyskana opinia były kluczowe w dotychczasowym postępowaniu.