Zabrali ją z taksówki w Iranie. W więzieniu przeszła piekło

Shabnam Madadzadeh trafiła do owianego złą sławą więzienia Evin w Iranie w 2009 roku. Kobieta w rozmowie z "Daily Mail" ujawniła, jakich brutalnych metod używał irański reżim wobec osadzonych.

Iranka ujawniła, jakim torturom poddawano ją w więzieniuIranka ujawniła, jakim torturom poddawano ją w więzieniu
Źródło zdjęć: © Facebook | Shabnam Madad Zadeh
Rafał Strzelec

Shabnam Madadzadeh została aresztowana w Iranie w 2009 roku, gdy miała zaledwie 21 lat. Brała udział w protestach przeciwko władzy. Pewnego dnia funkcjonariusze służb zatrzymali ją w taksówce w drodze na spotkanie z innymi aktywistami bez okazania dokumentów czy wyjaśnienia powodów interwencji. Shabnam była przekonana, że została porwana.

Jak opisuje "Daily Mail", kobieta trafiła do sekcji 209 więzienia Evin, kontrolowanej przez irański wywiad. Przez 70 dni była przetrzymywana w izolatce o wymiarach około trzech na dwa metry. W celi znajdowały się jedynie trzy koce, cienki dywan i jarzeniówka, która nigdy nie gasła. Śledczy chcieli wymusić na niej przyznanie się do współpracy z Organizacją Bojowników Ludowych Iranu, opozycyjną organizacją na emigracji. - Chcieli, żebym mówiła wszystko, co mi kazali - opisywała.

Shabnam Madadzadeh odmówiła. Wobec tego z zasłoniętymi oczami ustawili ją pod ścianą. W tym czasie była bita kijami, krzesłami, kablami. Grożono jej gwałtem. Jednym z najbardziej traumatycznych momentów więzienia było przesłuchanie z udziałem jej brata. Chłopak został aresztowany razem z nią. Bili go na oczach Shabnam, aby rodzeństwo w końcu zeznawało przeciwko sobie. - Widzisz go po raz ostatni - mówili kobiecie strażnicy.

Madadzadeh twierdzi, że w więzieniu regularnie słyszała krzyki ofiar reżimu. - Byłam świadkiem niewyobrażalnych dramatów w irańskich katowniach, w tym krzyków ofiar gwałtów - opisuje w rozmowie z "Daily Mail". Według jej relacji na przemoc seksualną były szczególnie narażone więźniarki zatrzymywane za pospolite, a nie polityczne przestępstwa, które nie otrzymywały wsparcia organizacji praw człowieka. Jedna z kobiet, które poznała za kratkami, była wielokrotnie gwałcona podczas przesłuchań.

Była matką dwójki dzieci. Na początku odmawiała przyznania się do winy. Ale po kolejnych gwałtach i torturach w końcu złożyła zeznania - opowiedziała Madadzadeh.

Po 70 dniach w izolatce Shabnam Madadzadeh została skazana na 5 lat więzienia. Podobny wyrok otrzymał jej brat. Shabnam była przenoszona między kolejnymi więzieniami, w tym Gohardaszt w Karadżu oraz więzieniem Qarchak w Waraminie. W każdym kolejnym więzieniu warunki sanitarne były tylko gorsze. - Woda nie nadawała się do picia. Nawet pranie ubrań w niej niemal natychmiast je niszczyło - mówi Iranka o obiekcie Qarchak.

Horror w Iranie. Ofiara żąda reakcji

Madadzadeh ma dziś 38 lat. Mieszka w Szwajcarii, gdzie współpracuje m.in. z ONZ. Nawołuje społeczność międzynarodową do reakcji na łamanie praw człowieka, egzekucje, aresztowania i blokowanie internetu oraz wolności słowa w Iranie. - Rządy powinny robić więcej niż tylko wydawać oświadczenia - wskazuje Iranka. - Tak wielu więźniów politycznych jest obecnie zagrożonych egzekucją. Niektórzy są bardzo młodzi. Nie znamy nawet wszystkich ich nazwisk. Proszę ludzi, by o nich mówili i nagłaśniali ich sytuację, ponieważ to może uratować życie - dodaje.

Liczba egzekucji w Iranie rośnie w związku z faktem, że wiele osób zostało zatrzymanych po styczniowych protestach. O tym, jak wyglądają egzekucje w Iranie, opowiadała o2.pl prof. Anna Krasnowolska, iranistka z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Tekst poniżej.

Według organizacji Iran Human Rights i Together Against the Death Penalty w 2025 roku Teheran przeprowadził egzekucje co najmniej 1639 osób - najwięcej od ponad 30 lat.

Wybrane dla Ciebie