Wywiozła męża do Rumunii. Gdy wrócił, miała go zabić. Zwłoki spaliła

"Gazeta Wyborcza" opisuje wstrząsającą historię z Małopolski. Marta O. jest podejrzana o zabójstwo męża. Gdy wywieziony przez nią mężczyzna wrócił z Rumunii, postanowiła pozbawić go życia w brutalny sposób. Biegli właśnie orzekli, że była poczytalna.

Flashing police blue lights mounted on the rooFlashing police blue lights mounted on the roof of Polish police carDANIEL JEDZURApolice, policja, polish police, police lights, light, roof, vehicle, emergency, law, blue, car, transportation, enforcement, order, security, patrol, safety, traffic, crime, cop, outdoor, service, surveillance, siren, authority, protection, justice, officer, serve, street, urban, auto, city, duty, criminal, protect, working, equipment, arrest, warning, cruiser, driving, squad, investigation, sign, road, automobile, illuminated, lights, police, policja, polish police, police lights, light, roof, vehicle, emergency, law, blue, car, transportation, enforcement, order, security, patrol, safety, traffic, crimePolicja - zdjęcie poglądowe
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | DANIEL JEDZURA
Rafał Strzelec

Jak relacjonuje "Wyborcza", około 50-letnia Marta O. poznała przyszłego męża Jana, gdy mężczyzna wynajął od niej mieszkanie w Nowej Hucie. Znajomość zakończyła się ślubem w 2022 roku. Kobieta miała już córkę. - Chciałam sobie ułożyć życie - mówiła kobieta. Jan był emerytem, starszym od Marty o kilkanaście lat. Mężczyzna nadużywał alkoholu.

W małżeństwie dochodziło do konfliktów. Marta postanowiła pozbyć się męża. W 2023 roku razem z córką wywiozły go do Rumunii pod pretekstem wycieczki. Mężczyzna upił się podczas podróży, dlatego kobietom z łatwością przyszło porzucenie Jana. Jednak, jak się okazało, mężczyzna został odnaleziony. Policja rumuńska skontaktowała się z konsulatem. Tym sposobem po kilku miesiącach Jan powrócił do Krakowa.

Marta O. postanowiła pozbyć się męża raz na zawsze. Pewnego dnia upiła go, a potem podawała mu amfetaminę. Następnie zabiła mężczyznę młotkiem, bijąc go po głowie i korpusie, a ciało wywiozła do Oblekonia (woj. świętokrzyskie) i spaliła. Kobieta miała nawet kamuflaż w postaci blond peruki, kiedy wynosiła ciało męża zawinięte w materac. Kilka dni po zabójstwie w mieszkaniu Marty O. przeprowadzono remont. Pomagali córka i jej partner.

Śledczy dotarli do podejrzanej. Jak podaje "Wyborcza", Marta O. raz przyznawała się do zbrodni, innym razem twierdziła, że nie dopuściła się przestępstwa. W jednym z zeznań stwierdziła, że mąż chciał ją zgwałcić. - Widziałam obłęd w jego oczach - mówiła. Kobieta nie zgłosiła jednak sprawy na policję. - A kto by uwierzył, że mąż chce zgwałcić żonę? - argumentowała przed sądem.

Kobieta przyznała się za to do wywiezienia zwłok i ich popalenia, zaś córka i partner - do zacierania śladów. "Wyborcza" podaje, że ze względu na zachowanie kobiety, Marta O. została przebadana przez biegłych psychiatrów. Uznano, że jest poczytalna. Jej proces toczy się w krakowskim sądzie okręgowym. Kobieta odpowiada za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem, spalenie zwłok i zacieranie śladów.

Wybrane dla Ciebie