Bulwersujące sceny na końskich targach. Zaatakował konia. Są kolejne decyzje

Mężczyzna widoczny na nagraniu z Pajęczna, który szarpał i uderzał konie podczas Targów Końskich, okazał się krakowskim dorożkarzem. Jak poinformował Wprost, prezydent Krakowa Aleksander Miszalski poinformował o natychmiastowym rozwiązaniu umowy z woźnicą.

.Bulwersujące sceny na końskich targach. Zaatakował konia. Są kolejne decyzje
Źródło zdjęć: © Facebook
Jakub Artych

Najważniejsze informacje

  • Nagranie z Pajęczna pokazuje pijanego mężczyznę, który miał być agresywny wobec koni podczas międzynarodowych Targów Końskich.
  • Adwokat Katarzyna Topczewska zidentyfikowała go jako dorożkarza pracującego zwykle na Rynku Głównym w Krakowie.
  • Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski przekazał, że miasto rozwiązało z nim umowę w trybie natychmiastowym.

W sieci krąży nagranie z Targów Końskich w Pajęcznie (woj. łódzkie), na którym widać agresywne zachowanie wobec zwierząt. Sprawą zajmuje się policja, a samorządowcy i organizatorzy imprezy wydali pierwsze stanowiska.

Tożsamość mężczyzny ustalono szybko. Adwokat Katarzyna Topczewska, która zajmuje się monitorowaniem warunków pracy koni, przekazała w mediach społecznościowych, że chodzi o woźnicę pracującego zwykle na Rynku Głównym w Krakowie. Prawniczka nagłośniła sprawę we wpisie, wskazując, że to dorożkarz związany z Krakowem.

To jest dorożkarz z Krakowskiego Rynku. A więc to jest ta słynna miłość do koni, o której tyle słyszymy z tego środowiska - napisała Katarzyna Topczewska.

Trump odrzuca odpowiedź Iranu. "Całkowicie nie do przyjęcia"

Jej publikacja dotarła do prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego. Polityk poinformował, że miasto podjęło decyzję o rozwiązaniu umowy z woźnicą, a sprawa ma być czytelnym sygnałem dla innych.

Nie ma i nie będzie mojej zgody na przemoc wobec zwierząt. Po potwierdzeniu, że mężczyzna widoczny na bulwersującym nagraniu z Pajęczna jest dorożkarzem prowadzącym działalność na krakowskim rynku, podjąłem decyzję o wypowiedzeniu mu umowy w trybie natychmiastowym - poinformował Aleksander Miszalski na Facebooku.

Jak dodał prezydent, osoby, które dopuściły się przemocy wobec zwierząt, nie mogą z nimi pracować. - Od takich osób oczekujemy najwyższych standardów opieki nad zwierzętami i nieposzlakowanej opinii - napisał Miszalski.

Dobrostan koni i bezpieczeństwo zwierząt muszą być absolutnym priorytetem, a nie pustym zapisem w regulaminie. W takich sprawach nie będzie taryfy ulgowej - zakończył.

Bulwersujące sceny na końskich targach

Jak podkreśla "Gazeta Wyborcza", na skandaliczne sceny zareagowało Stowarzyszenie Dorożkarzy Krakowskich. Organizacja odcięła się od zachowania mężczyzny i poinformowała o konsekwencjach wewnętrznych.

Incydent, który miał miejsce, nie wydarzył się w związku z naszą pracą na Rynku Głównym w Krakowie. Podchodzimy do koni z troską i poszanowaniem. Nie ma i nie będzie naszej zgody na zachowania takie jak w przywoływanym dziś filmie. Jednocześnie podjęliśmy decyzję o usunięciu winnego agresji wobec konia ze Stowarzyszenia Dorożkarzy Krakowskich - czytamy w komunikacie przewoźników.

Dorożki nadal obsługują turystyczne przejazdy w rejonie Starego Miasta i Plant, z których korzystają mieszkańcy oraz turyści. Ceny zaczynają się od 500 zł za 15 minut, a za dłuższe trasy lub w godzinach wieczornych stawki często przekraczają 700-800 zł.

Wybrane dla Ciebie