Tragedia w Raszynie. Zabił żonę w domu. Sąsiedzi mówią o nim wprost

W Raszynie pod Warszawą były partner zastrzelił Annę, a potem odebrał sobie życie na cmentarzu w Prażmowie. Jak podaje "Fakt", sąsiedzi i osoby z otoczenia mężczyzny wspominają go jako człowieka konfliktowego i nerwowego.

.Tragedia w Raszynie. Zabił żonę w domu. Sąsiedzi mówią o nim wprost
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, Facebook | Wawa Hot News 24
Jakub Artych

Najważniejsze informacje

  • Do tragedii doszło 7 maja po południu w domu przy ul. Mokrej w Raszynie.
  • Policjanci znaleźli na posesji dwójkę zapłakanych dzieci, a w środku ciało kobiety; podejrzany uciekł.
  • Bogusław G. pojechał na cmentarz w Prażmowie i popełnił samobójstwo; policja miała go namierzyć po telefonie.

Sąsiedzi emerytowanego pilota opowiadali reporterowi "Faktu", że trzymali się od niego z daleka. Wspominali, że para w końcu żyła w separacji, a Anna zdecydowała się wystąpić o rozwód i wyprowadziła się z dziećmi do Raszyna.

Według ich relacji Bogusław G. był człowiekiem zapatrzonym w siebie, próbującym podporządkować sobie innych. Jeden z mieszkańców określił go jako zarozumiałego i nerwowego, podkreślając, że wszystko musiało przebiegać zgodnie z jego wolą, a każda sytuacja nie po jego myśli wywoływała u niego złość i gwałtowne reakcje.

Dziwny gość, zarozumiały nerwus. Wszystko musiało być tak, jak on chciał, bo jak było coś nie po jego myśli, to od razu się uruchamiał i pokazywał złość. Nadpobudliwy, szczególnie jak mu coś nie pasowało. Widać było, że miał jakieś problemy ze sobą - powiedział sąsiad.

"To było nie do wytrzymania". Burza po imprezie w Wilanowie

Przypomnijmy, że do zbrodni doszło w czwartek, 7 maja, w Raszynie pod Warszawą. Prokuratura Rejonowa w Pruszkowie wszczęła śledztwo w sprawie zabójstwa kobiety. 45-letnia Polka pochodzenia wietnamskiego miała ranę postrzałową głowy. Kobieta zmarła na miejscu. Zabójstwa miał dokonać jej mąż Bogusław G.

Po strzałach w domu przy ul. Mokrej na miejsce skierowano liczne służby, w tym policję z Komendy Stołecznej Policji, Oddział Prewencji Policji oraz kontrterrorystów z Warszawy. Funkcjonariusze sprawdzali różne miejsca, gdzie mógł ukrywać się podejrzany. W tym czasie Bogusław G. zdołał jednak uciec i odjechał w kierunku Prażmowa.

Mężczyzna pojawił się u Anny, poprosił ją o rozmowę, a potem wyciągnął broń i strzelił. Następnie wyszedł, wsiadł do auta i odjechał. W mieszkaniu zostały dzieci: 11-letni Albert i 7-letnia Marysia; chłopiec wezwał służby i przekazał, co się stało.

Wcześniejsze postępowanie i wyrok dla Bogusława G.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie przekazała, że wcześniej Prokuratura Rejonowa w Pruszkowie prowadziła postępowanie przeciwko Bogusławowi G., zakończone aktem oskarżenia z 11 września 2023 r.

W sprawie zarzucono mu znęcanie się psychiczne i fizyczne nad małżonką oraz dwójką małoletnich dzieci, a prawomocnym wyrokiem z 21 listopada 2024 r. skazano go na 5 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata.

Po tamtej sprawie Anna miała wyprowadzić się z dziećmi do Raszyna, a para żyła w separacji. Kobieta planowała rozwód, a byli partnerzy mieli sprawować nad dziećmi opiekę naprzemienną. To właśnie podczas jednej z takich wizyt doszło do zabójstwa.

Przyjaciele kobiety nie ukrywają, że była to niezwykle oddana matka i kobieta, a także głęboko wierząca i bardzo aktywna społecznie postać.

Anna była wspaniałą, piękną kobietą. Dzieci kochała bezgranicznie. Posiadają polskie obywatelstwo, są otoczone najlepszą możliwą opieką. Dwoje dzieci sprawcy widziało całe zajście, a starsze wezwało pomoc. Nic nie jest w stanie przywrócić im matki - napisała w sieci koleżanka zamordowanej.
Wybrane dla Ciebie