Tragedia w Raszynie. 67-latek zastrzelił partnerkę. Dzieciom kazał wyjść z pokoju

Prokuratura bada okoliczności rodzinnej tragedii w podwarszawskim Raszynie. Jak podaje RMF24, 67-letni mężczyzna śmiertelnie postrzelił swoją partnerkę, po czym uciekł. Na posesji policjanci zastali dwoje dzieci. Służby zaalarmował 11-letni syn pary.

.Tragedia w Raszynie. 67-latek zastrzelił partnerkę. Dzieciom kazał wyjść z pokoju
Źródło zdjęć: © Google Maps, fot. Adobe Stock
Jakub Artych

Najważniejsze informacje

  • W Raszynie zginęła kobieta. Policja zabezpieczyła na miejscu dwoje dzieci w wieku 7 i 11 lat.
  • Sprawca, 67-latek, po zdarzeniu uciekł. Jego ciało odnaleziono po ok. czterech godzinach na cmentarzu w Prażmowie.
  • Mężczyzna miał pozwolenie na broń. Według RMF24 był emerytowanym pilotem.

W czwartek 7 maja po południu do domu, w którym od kilku miesięcy mieszkała kobieta z dwojgiem dzieci, przyjechał jej 67-letni partner. Para nie tworzyła wspólnego gospodarstwa: ona mieszkała w Raszynie, on w Pruszkowie.

Jak przekazuje RMF24, mężczyzna miał kazać dzieciom wyjść z pokoju, po czym oddał strzał do kobiety i uciekł. Na numer alarmowy zadzwonił 11-letni syn ofiary.

Według informacji Onetu chłopiec zadzwonił pod numer alarmowy, informując, że stało się coś złego jego mamie. Na tym etapie nie wiadomo, czy do zbrodni doszło na oczach dzieci.

Wspomina, co usłyszała w Stanach. "Zaczęłam krzyczeć na cały salon"

Gdy policja przyjechała na miejsce, dzieci siedziały przed domem na ławce i zostały natychmiast objęte opieką przez pracowników gminy. Funkcjonariusze rozpoczęli szerokie poszukiwania 67-letniego mężczyzny w pobliskich miejscowościach.

Po niespełna czterech godzinach od rozpoczęcia akcji policjanci znaleźli ciało mężczyzny na cmentarzu w Prażmowie. Miejsce zostało zabezpieczone do dalszych czynności, a śledczy zbierają dowody, które pomogą wyjaśnić, co się wydarzyło.

Tragedia w Raszynie. Wstępne ustalenia policji

Z dotychczasowych informacji wynika, że w domu w Raszynie wcześniej nie dochodziło do policyjnych interwencji. Według RMF24 67-latek posiadał pozwolenie na broń. Mężczyzna był emerytowanym pilotem. Na tym etapie nie ma potwierdzonych danych o motywie działania ani o ewentualnych wcześniejszych konfliktach między partnerami.

Samorząd zapewnił doraźną opiekę dzieciom, które w chwili przyjazdu policji przebywały już poza domem i nie były ranne.

Wybrane dla Ciebie