Pijany kierowca BMW zabił Anitę. "Krzyczałam po drodze"
W ostrowskim Sądzie Rejonowym rozpoczął się proces dotyczący tragicznego wypadku w noc sylwestrową, w wyniku którego zginęła 37-letnia Anita I. Do sieci trafiło nagranie z emocjonalną przemową matki zmarłej kobiety. Przytoczono też słowa Daniela Z. i Małgorzaty P., którzy zasiedli na ławie oskarżonych.
Sylwestrowo-noworoczna tragedia miała miejsce 1 stycznia krótko po godz. 4:00 nad ranem na ulicy Wysockiej w Ostrowie Wielkopolskim. BMW wypadło z łuku drogi, a następnie wjechało na ścieżkę pieszo-rowerową i z ogromną siłą potrąciło Anitę I. Kierowca uciekł, nie udzielając pomocy.
Za kierownicą siedział 26-letni Daniel Z., a obok jechała jego rówieśniczka, a zarazem narzeczona Małgorzata P. Oboje byli pijani.
Właśnie w ich stronę swoją przemowę skierowała matka tragicznie zmarłej Anity. Nagranie udostępnił serwis ostrow24.tv:
Proszę popatrzeć, to była moja piękna córka (pokazywała zdjęcie Anity). Ja pytam, jak pani się czuje? A po trzech dniach (tu pokazała zdjęcie grobu Anity). Jak się pani czuje z tym, że jak poszłam robić pogrzeb, to pan, który szykował moją córkę do trumny, powiedział, że nie jestem w stanie i nie powinnam jej oglądać, bo była w takim tragicznym stanie. Jak się pan czuje, proszę mi odpowiedzieć? Czuje się pan z tym źle? Wbił mi pan nóż w serce (...) - mówiła rozżalona kobieta. - Zabił pan całą moją rodzinę i moją córkę, która była szczęśliwa, zadowolona (...) - dodawała.
Portal zrelacjonował też, że podczas rozprawy Daniel Z. tłumaczył, że po zdarzeniu "nie docierało do niego nic". - Niewiele pamiętam - podkreślał.
Dopiero narzeczona miała mu uświadomić, co się stało. - Chyba kogoś potrąciliśmy - rzuciła rzekomo.
Pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych zauważał, że Daniel Z. notorycznie przekraczał prędkość, za co dostawał mandaty.
"Krzyczałam po drodze"
Pasażerka BMW usłyszała zarzut nieudzielenia pomocy, jednak nie przyznała się do winy. Utrzymywała, że od początku zdawała sobie sprawę z tego, co się stało. - Krzyczałam po drodze, że potrąciliśmy człowieka - mówiła w sądzie, cytowana przez ostrow24.tv. Daniel Z. miał zaś twierdzić, że "nic nie mogło się stać tej osobie".
Małgorzata P. podkreślała, że chciała wrócić na miejsce wypadku. - Bo nie wiedziałam, jakie są konsekwencje potrącenia. Stres, dezorientacja... wstyd się przyznać, ale mogło to wpłynąć na moje postępowanie. Alkohol też miał wpływ - utrzymywała.
Jednocześnie przekazała, że telefon zabrał jej Daniel Z., który zadzwonił do Mikołaja. On miał pomóc w tej sytuacji. Połączenia jednak nie odebrał.
Portal ostrow24.tv w relacji z pierwszego dnia procesu przypomniał, że śledczy ustalili, że BMW Daniela Z. jechało około 85-90 km/h w miejscu, gdzie jest ograniczenie do 50 km/h. Anita została uderzona z ogromną siłą.
Po godz. 5:00, gdy policjanci odnaleźli uszkodzone BMW, przebadali alkomatem kierowcę. Daniel Z. miał około 2 promile alkoholu.