13-letnia Wiktoria nie żyje. Upozorował jej samobójstwo
Policja zatrzymała 15-letniego Aleksandra podejrzewanego o zabójstwo 13-letniej Wiktorii pod Lwówkiem (woj. wielkopolskie). Według śledczych nastolatek miał potem upozorować w lesie samobójstwo dziewczynki.
Najważniejsze informacje
- 24 marca 2026 r. policja zatrzymała 15-latka podejrzewanego o zabójstwo 13-letniej koleżanki.
- Ciało Wiktorii znaleziono 3 marca 2025 r. w lesie niedaleko domu. Początkowo okoliczności wskazywały na samobójstwo.
- Chłopak decyzją sądu trafił do ośrodka dla nieletnich, a sprawą zajmie się sąd rodzinny.
Wieś pod Lwówkiem w woj. wielkopolskim od roku żyła w cieniu niewyjaśnionej śmierci 13-letniej Wiktorii. Sprawa nabrała tempa po wielomiesięcznym śledztwie prowadzonym przez funkcjonariuszy z komendy wojewódzkiej w Poznaniu. Jak podaje "Fakt", 24 marca 2026 r. policja zatrzymała obecnie 15-letniego Aleksandra. Według śledczych to on miał pozbawić życia rówieśniczkę, a następnie upozorować w lesie jej samobójstwo.
Sąd zdecydował o umieszczeniu chłopaka w ośrodku dla nieletnich. Dalsze decyzje w sprawie ma podjąć sąd rodzinny.
Wiktoria skończyła 13 lat w sobotę 1 marca 2025 r. Dwa dni później, w poniedziałek 3 marca, wróciła ze szkoły autobusem, a po południu wyszła z domu. Gdy długo nie wracała, rodzice rozpoczęli poszukiwania i zawiadomili policję.
Sceny jak z apokalipsy. Pożar pożera Lubelszczyznę. Nagrania przerażają
Ciało dziewczynki znaleziono w nocy w lesie niedaleko domu, w rejonie drogi prowadzącej dalej w stronę jeziora. W relacjach mieszkańców pojawia się opis, że ciało leżało na ziemi, a na szyi był sznur zawiązany na drzewie, co początkowo kierowało podejrzenia w stronę samobójstwa.
Rodzina Wiktorii od początku nie wierzyła w taki przebieg zdarzeń. Mieszkańcy opowiadają, że bliscy dziewczynki szukali śladów w okolicy i mieli znaleźć m.in. jej kolczyk niedaleko miejsca odnalezienia zwłok. Z czasem wątpliwości pojawiły się również po stronie śledczych, choć długo nie było dowodów, by kogokolwiek oskarżyć.
Zabił 13-letnią Wiktorię. Głos mieszkańców wsi
Po zatrzymaniu nastolatka część mieszkańców przyznaje, że we wsi od dawna krążyły podejrzenia.
Od roku wszyscy we wsi mówili, że któryś z braci S. musiał jej coś zrobić. Oni trzęśli całą wsią - opowiadał jeden z mieszkańców w rozmowie z "Faktem".
Inni sąsiedzi wspominają zachowania, które miały budzić strach.
A oni robili, co chcieli. Chwalili się, że mogą sobie zamawiać do paczkomatu, co tylko chcą. Mówili, że mogą mieć broń. Jednej z sąsiadek strzelali nawet w okno. Było to zgłoszone na policję, ale sprawa została umorzona - relacjonował rozmówca "Faktu".
Policja podkreśla, że dopiero praca operacyjna i dowodowa w toku śledztwa pozwoliła na zatrzymanie podejrzanego.
Mł. insp. Andrzej Borowiak przyznał, że w swojej 30-letniej pracy nie spotkał się z tak szokującym przypadkiem. Ze względu na dobro śledztwa służby nie ujawniają jednak szczegółów sprawy.