68-latek wyskoczył z okna. Sąsiedzi mówią wprost
W mieszkaniu przy ul. Powązkowskiej na warszawskim Żoliborzu odkryto zwłoki mężczyzny w stanie rozkładu, a chwilę wcześniej jego 68-letni brat wyskoczył z okna na 3. piętrze. Prokuratura zleciła sekcję zwłok, która ma wyjaśnić, czy doszło do zabójstwa. Sąsiedzi dla "Faktu" mówią o izolacji i problemach finansowych braci.
Najważniejsze informacje
- 68-letni Dariusz D. zginął na miejscu po tym, jak wyskoczył z okna mieszkania na 3. piętrze przy ul. Powązkowskiej w Warszawie.
- W lokalu policjanci znaleźli ciało młodszego brata, Romana, w zaawansowanym stanie rozkładu; niewykluczone, że leżało tam ok. dwóch tygodni.
- Sprawę prowadzi prokuratura, a kluczowa ma być sekcja zabezpieczonych zwłok.
Mieszkańcy bloku na Żoliborzu od pewnego czasu zwracali uwagę na nieprzyjemny zapach na klatce i brak reakcji z mieszkania, w którym żyli bracia. Jak podaje "Fakt", sąsiedzi próbowali dobijać się do drzwi, ale nikt nie odpowiadał, dlatego wezwali służby, żeby sprawdzić, co dzieje się w lokalu.
W poniedziałek 4 maja na miejsce przyjechała straż pożarna i policja. Początkowo funkcjonariusze próbowali skontaktować się z osobami w środku, ale nikt nie otwierał drzwi.
Potem strażak razem z policjantką na specjalnym podnośniku próbował dostać się do mieszkania od strony balkonu. Wtedy 68-letni Dariusz, widząc ich za oknem, otworzył je i wyskoczył z 3. piętra. Mimo reanimacji jego życia nie udało się uratować.
Wielka zmianaw Orientarium. Chodzi o hitową atrakcję
Po wejściu do mieszkania funkcjonariusze natrafili na zwłoki młodszego brata Dariusza, Romana. Według relacji z miejsca zdarzenia ciało było w zaawansowanym stanie rozkładu, a śledczy nie wykluczają, że mogło leżeć w lokalu nawet ok. dwóch tygodni.
Prokuratura zabezpieczyła ciało do badań i to sekcja zwłok ma odpowiedzieć na pytanie, czy doszło do zabójstwa.
Sąsiedzi opisywali braci jako osoby żyjące na uboczu i unikające kontaktów. Zdarzały się między nimi kłótnie, choć — jak twierdzą mieszkańcy bloku — zwykle nie sprawiali problemów.
Oni tak na co dzień byli niekonfliktowi. Nigdy słowem się do nikogo nie odzywali, tylko "dzień dobry" i tyle - mówiła "Faktowi" jedna z sąsiadek.
68-latek wyskoczył z okna. Zapach na klatce i kartka w drzwiach
Według mieszkańców niepokojący zapach był wyczuwalny już jakiś czas, ale Dariusz miał ucinać rozmowy na ten temat.
Gdy Dariusz wychodził z mieszkania, to zapytał go, czy u nich wszystko w porządku, bo na klatce czuć było nieprzyjemny zapach. Twierdził, że tak, po czym uciął rozmowę i uciekł - relacjonowała lokatorka.
Dodała też, że w drzwiach miała pojawić się kartka, która przez ok. dwa tygodnie nie została ruszona.
Bracia Dariusz i Roman D. nie byli notowani przez policję. Sąsiedzi mówią, że para miała problemy finansowe i zalegała z opłatami za czynsz oraz media. Według ich relacji nie otrzymywali też wsparcia od rodziny. Mężczyzna miał córkę, ale nikt z bliskich nie pojawiał się w ich mieszkaniu.
W materiale pojawia się informacja, że tuż przed śmiercią Dariusz miał napisać list pożegnalny do córki, zaczynający się od słów: "Córeczko, przepraszam cię". Sprawą zajmuje się prokuratura, która wyjaśnia okoliczności zdarzenia.