Strzelanina w trakcie meczu. 15-latek wśród ofiar. Horror w USA
Wstrząsające zdarzenie w Grand Rapids w stanie Michigan (USA). Nieoficjalny mecz piłki nożnej zakończył się strzelaniną, w której zginął 15-letni chłopiec oraz kobieta, która ruszyła mu na ratunek. Powodem agresji 18-letniego napastnika był fakt, że rówieśnicy nie pozwolili mu dołączyć do wspólnej gry.
Do dramatu doszło we wtorek, 5 maja, w pobliżu szkoły podstawowej Southwest Elementary School. Grupa nastolatków zebrała się na boisku, aby pograć w piłkę. W pewnym momencie do zawodników podszedł 18-letni mężczyzna, prosząc o włączenie go do meczu - informuje "Mirror".
Z relacji policji wynika, że prośba 18-latka została odrzucona. - Z jakiegoś powodu mu odmówiono - przekazał pełniący obowiązki szefa policji w Grand Rapids, Joe Trigg, którego cytuje "Mirror". Odmowa wywołała u młodego mężczyzny furię. Wywiązała się kłótnia, która błyskawicznie eskalowała.
W pewnym momencie 18-latek wyciągnął broń palną i oddał strzały w kierunku 15-letniego chłopca. Gdy na pomoc nastolatkowi ruszyła dorosła kobieta, napastnik wycelował broń również w nią. Oboje ponieśli śmierć na miejscu.
"To potworne"
Zdarzenie jest tym bardziej drastyczne, że działo się na oczach innych nieletnich. Według szacunków policji, świadkami morderstwa było co najmniej siedmioro lub ośmioro dzieci i starszej młodzieży.
To potworne, by ktokolwiek był świadkiem czegoś takiego, a co dopiero dzieci - skomentował Tigg.
Po oddaniu strzałów sprawca uciekł z miejsca zdarzenia, jednak dzięki szybkiej akcji służb został namierzony i aresztowany.
W środę, 6 maja, władze okręgu szkolnego Grand Rapids podjęły decyzję o zamknięciu dwóch pobliskich placówek, aby dać uczniom i mieszkańcom czas na otrząśnięcie się po tragedii. Na miejscu zbrodni pojawiają się okoliczni mieszkańcy, składając kwiaty i znicze.