Do tragicznego zdarzenia doszło we wrześniu 2022 roku, jednak dopiero teraz, po blisko czterech latach śledztwa, sprawa trafiła na wokandę. Chloe Haynes przyjechała do Liverpoolu z północnej Walii na przyjęcie zaręczynowe. Ciało 21-latki znalazła jej koleżanka z pracy, z którą dzieliła pokój nr 510 - dziewczyna była uwięziona pod przewróconym meblem - relacjonuje "The Sun".
Firma Britannia Hotels, do której należy zabytkowy obiekt, usłyszała aż 20 zarzutów dotyczących naruszenia przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy. Prokuratura, działająca w imieniu Rady Miasta Liverpool, zarzuca właścicielom, że hotel był "miejscem niebezpiecznym".
Podczas rozprawy wyszło na jaw, że nie był to jedyny taki incydent. W hotelu doszło wcześniej do innego wypadku, w którym trzyletnia dziewczynka doznała urazu głowy po tym, jak spadła na nią szafka narożna.
"Była taka drobna i malutka"
Rodzina Chloe jest zdruzgotana przedłużającym się procesem. Matka dziewczyny, Nicola Williams, w poruszających słowach wspomina córkę.
Była taka drobna i malutka, kiedy jadła, wyglądała jak mały ptaszek. Była cicha, odzywała się tylko wtedy, gdy było to naprawdę konieczne. Ale w ostatnim roku przed śmiercią zaczęła wychodzić ze swojej skorupy, zyskiwała pewność siebie i miała szerokie grono przyjaciół - zaznaczyła, cytowana przez "The Sun".
Sprawa została przekazana do Sądu Koronnego w Liverpoolu. Kolejna rozprawa zaplanowana jest na 4 czerwca.
Śledztwo prowadzone przez departament zdrowia środowiskowego wykazało szereg rażących zaniedbań, które mogą doprowadzić do wysokich kar finansowych dla właścicieli sieci.