Morderstwo w Raszynie. Przyjaciele żegnają Annę
W Mrokowie pod Warszawą odprawiono mszę w intencji Anny. Została ona zamordowana w Raszynie przez męża. Jej dzieci, które widziały tragedię, są obecnie objęte opieką psychologiczną.
Do zbrodni doszło w czwartek, 7 maja, w Raszynie pod Warszawą. Prokuratura Rejonowa w Pruszkowie wszczęła śledztwo w sprawie zabójstwa kobiety. 45-letnia Polka pochodzenia wietnamskiego miała ranę postrzałową głowy. Kobieta zmarła na miejscu. Zabójstwa miał dokonać jej mąż Bogusław G.
Po oddaniu strzału mężczyzna zbiegł. Z ustaleń śledczych wynika, że "pojechał na cmentarz w miejscowości Prażmów w powiecie piaseczyńskim, gdzie targnął się na swoje życie". Dzieci, które były świadkami zabójstwa, zostały objęte pomocą psychologiczną.
Bliscy i znajomi Anny spotkali się w piątek w kościele św. Stanisława Kostki w Mrokowie. Nabożeństwo odbyło się w języku wietnamskim, bo zamordowana pochodziła z Wietnamu i – poza dziećmi – nie miała w Polsce najbliższej rodziny - podaje "Super Express".
Ta tragedia wstrząsnęła całą naszą społecznością. Obecnie analizowane są możliwości udzielenia wsparcia i pomocy osieroconym małoletnim dzieciom - przekazał Radiu Eska Karol Hoang, rzecznik prasowy stowarzyszenia.
Przyjaciele kobiety nie ukrywają, że była to niezwykle oddana matka i kobieta, a także głęboko wierząca i bardzo aktywna społecznie postać.
Anna była wspaniałą, piękną kobietą. Dzieci kochała bezgranicznie. Posiadają polskie obywatelstwo, są otoczone najlepszą możliwą opieką. Dwoje dzieci sprawcy widziało całe zajście, a starsze wezwało pomoc. Nic nie jest w stanie przywrócić im matki - napisała w sieci koleżanka zamordowanej.
Para wzięła ślub w Wietnamie, gdzie się poznali. Doczekali się dwójki dzieci, a następnie przeprowadzili się do Polski. "Fakt" ustalił, że 45-letnia Anna od jakiegoś czasu starała się o rozwód.