27-letni Karam Majdi trafił do Wielkiej Brytanii w 2016 r. małą łodzią. Według ustaleń przytaczanych przez "Daily Mail" miał wtedy twierdzić, że jest nieletnim bez opieki, a także że walczył w Syrii.
Brytyjskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych odrzuciło deklarowane syryjskie pochodzenie Majdiego po ocenie znajomości języka. Mimo trwających prób uzyskania azylu ma zostać deportowany po odbyciu połowy kary siedmiu lat więzienia.
Do przestępstwa, za które Majdi dostał wyrok, doszło w 2017 r. Uczennicę poznał w internecie, a później brutalnie zgwałcił. Sąd miał usłyszeć, że sprawca przycisnął nastolatkę do ziemi mimo jej protestów, a obrażenia obejmowały poważne siniaki na udach.
W czwartek trybunał deportacyjny uznał, że podczas pobytu w więzieniu Majdi - według oceny sądu - stwarzał wysokie ryzyko dla dzieci - podaje brytyjski dziennik.
Majdi przekazał władzom, że jest biseksualny i w Egipcie groziłyby mu prześladowania. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych początkowo miało rozważać taką możliwość, ale po środowym przeglądzie odrzuciło tę propozycję. Urzędnicy podnosili, że jeszcze w 2019 r. Majdi twierdził, że spotykał się z dziewczynami poznanymi w mediach społecznościowych.
Majdi utrzymywał, że miał relacje z dwoma mężczyznami, ale nie przedstawił dowodów. Wyjaśniał, że zdjęcia i wiadomości miały zniknąć po tym, jak zgubił kartę SIM w iPhonie - podaje "Daily Mail".
Sędzia Shani Barnes cofnęła wcześniej przyznaną mu anonimowość po tym, jak ujawniono inne przestępstwa, w tym posiadanie narkotyków i jazdę po alkoholu. Sąd ma w przyszłym miesiącu wydać rozstrzygnięcie, które przesądzi, czy uznać twierdzenia Majdiego dotyczące orientacji seksualnej i obywatelstwa. Niezależnie od decyzji w sprawie deportacji Majdi ma dożywotnio figurować w rejestrze przestępców seksualnych.