Najważniejsze informacje
- Pozew przeciwko siedmiu członkom Chi Phi liczy 101 stron i opisuje wielogodzinną napaść seksualną.
- Śledztwo karne nie doprowadziło do postawienia zarzutów siedmiu wskazanym w pozwie mężczyznom.
- Studentka zarzuca Cornell University brak odpowiedniej reakcji wobec oskarżonych.
Według "New York Post" kobieta złożyła pozew w Sądzie Najwyższym stanu Nowy Jork na Manhattanie. Z dokumentów wynika, że po wieczorze spędzonym z koleżankami i wizytach w barach spotkała się z jednym z pozwanych w domu bractwa Chi Phi w Ithace.
Mężczyzna miał zaproponować jej seks z udziałem dwóch innych członków bractwa. Gdy odmówiła, miał nakłaniać ją do zażycia ketaminy, której wcześniej nigdy nie przyjmowała. Według pozwu kobieta zażyła także marihuanę i piła mocny rum.
WIDEOBezmyślność na torach. Wszystko nagrał dron
Pozew opisuje noc w siedzibie Chi Phi
Studentka twierdzi, że następnie mężczyźni zaczęli podejmować wobec niej czynności seksualne bez jej zgody, w tym seks oralny i waginalny. Według pozwu, gdy jeden z członków bractwa opuszczał pokój, na jego miejsce miał wchodzić kolejny. Domniemana napaść miała trwać do godz. 5.45 rano.
Do akt dołączono zrzut ekranu z grupy "Chi Phi Actives" na Snapchacie. O godz. 1.42 jeden ze studentów miał opublikować wulgarną wiadomość sugerującą innym, że mogą przyjść do pokoju i wykorzystać kobietę.
Reakcja Cornell University i policji
Kobieta zgłosiła sprawę policji kampusowej i policji w Ithace około tygodnia później. Uczelnia czasowo zawiesiła bractwo oraz siedmiu studentów. "Zachowanie opisane w licznych otrzymanych zarzutach jest odrażające i nie może być tolerowane w naszej społeczności" – przekazał wówczas Cornell University.
Jak podaje "New York Post", śledztwo karne dotyczące oskarżeń nie doprowadziło do postawienia zarzutów siedmiu mężczyznom. Prokuratura hrabstwa Tompkins odmówiła dalszego komentarza.
Studentka zarzuca również Cornell University, że uczelnia stworzyła środowisko, w którym podobne przypadki przemocy seksualnej mogły być tolerowane, oraz że nie ukarała ani nie usunęła wskazanych przez nią studentów.
"New York Post" przypomina, że Cornell University już wcześniej mierzył się z przypadkami napaści seksualnych związanych z działalnością bractw. W 2022 r. uczelnia tymczasowo zakazała organizowania przez nie imprez po zgłoszeniach czterech kobiet, które twierdziły, że zostały odurzone i zgwałcone w domach bractw.