Poszkodowana przebywa obecnie pod opieką specjalistów w szpitalu w Bangladeszu. Jak poinformowała dr Monika Khondokar z DMCH, pacjentka w niedzielę trafiła na oddział ginekologiczny, a później została przeniesiona do innej części placówki ze względu na zgłoszenie gwałtu.
Jeszcze do wczoraj pacjentka miała duszności, ale jej stan jest już w miarę stabilny. Na jej ciele znajdują się ślady obrażeń. Ostateczne potwierdzenie zarzutów o gwałt będzie możliwe po otrzymaniu wyników badań kryminalistycznych - powiedziała lekarka, cytowana przez "The Daily Star".
31-latka opuściła ojczyznę 9 marca, a w Arabii Saudyjskiej wylądowała 12 marca. W nagraniu wideo przekazanym policji i pracownikom szpitala, ofiara wprost oskarżyła Md Badruzzamana, dyrektora zarządzającego agencji Soar Travels Limited w Dhace, o wysłanie jej za granicę pod fałszywym pretekstem.
Zamiast obiecanych obowiązków domowych, kobieta została początkowo zmuszona do wypasania kóz na pustyni. Gdy z powodu ekstremalnych upałów nie była w stanie dłużej pracować w takich warunkach, poinformowała o wszystkim męża, który natychmiast interweniował w agencji. Po kilkunastu dniach przeniesiono ją do domu. Tam jednak nie czekała na nią praca, a brutalna niewola - podaje "The Daily Star".
Nie przydzielono mi żadnych obowiązków domowych. Zostałam zamknięta w pokoju, w którym każdego dnia od pięciu do siedmiu mężczyzn znęcało się nade mną fizycznie i mnie gwałciło - wyznała.
Musiał opłacić bilet powrotny żony
Gdy mąż dowiedział się o dramacie żony, ponownie zgłosił się do agencji, żądając jej natychmiastowego powrotu do Bangladeszu. Jak twierdzi, firma zażądała od niego opłacenia biletu powrotnego.
Mężczyzna zapowiedział, że po konsultacjach z prawnikami i policją zamierza oficjalnie wkroczyć na drogę prawną przeciwko winnym. Mimo wielokrotnych prób, dziennikarzom nie udało się skontaktować telefonicznie z dyrektorem agencji w celu uzyskania stanowiska w tej sprawie.