Paczka wybuchła jej w rękach. Sąd wydał wyrok. "Nie jestem zadowolona"
Zapadł wyrok w głośnej sprawie z Siecieborzyc (woj. lubuskie). W 2022 roku 31-letnia kobieta otworzyła paczkę, w której znajdowała się bomba. Ona i jej córka doznały poważnych uszkodzeń ciała. Sprawca trafi do więzienia na 25 lat. - Nie jestem zadowolona z tego wyroku. To człowiek nieobliczalny, bardzo zły - mówi ofiara przestępstwa w rozmowie z reporterami "Uwaga!" TVN.
Do dramatycznego zdarzenia doszło 19 grudnia 2022 r. w Siecieborzycach w województwie lubuskim. 31-letnia kobieta znalazła na swojej posesji paczkę, którą zabrała do domu. Wraz z dziećmi zaczęła ją odpakowywać. Wtedy nastąpiła eksplozja.
Ofiara pamięta tylko huk. Przypomniała sobie, że zasłoniła córkę swoim ciałem. - Nic nie czułam, myślałam, że to mój koniec - powiedziała w rozmowie z "Uwagą!" TVN.
Zobaczyłam córkę leżącą na podłodze. Krzyczała: "Mamo, dobij mnie!" - wspomina matka ofiary przestępstwa, która przebywała w domu w trakcie eksplozji.
Bomba rozerwała 31-latce ręce i brzuch. Konieczna była amputacja części przedramienia. Doznała uszkodzenia oczu. Lekarze walczyli o jej życie. Jej córka również została ciężko ranna. Konieczna była skomplikowana operacja ręki kilkuletniej dziewczynki.
Sprawcą przestępstwa okazał się Błażej K. To były partner kobiety. Ze względu na stosowanie przemocy miał zakaz zbliżania się do 31-latki.
Mężczyzna działał w celu skonstruowania ładunku wybuchowego i wysłania go do pokrzywdzonej, wiedząc, że w domu znajdują się małoletnie dzieci. Prokuratura domagała się dożywotniego pozbawienia wolności, ponieważ ten mężczyzna stanowi zagrożenie - mówiła w rozmowie z dziennikarzami "Uwaga!" TVN prok. Ewa Antonowicz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze.
Kobieta nadal ma traumę po zdarzeniu. Ciężko jej normalnie funkcjonować. Mimo to stara się poukładać sobie życie. Wróciła do pracy i znalazła męża.
Sąd Okręgowy w Zielonej Górze nie miał wątpliwości, że to Błażej K. stał za wysłaniem paczki z ładunkiem wybuchowym. Skazał mężczyznę na 25 lat więzienia. Ofiara przestępstwa nie jest zadowolona z takiego werdyktu. Uważa, że po wyjściu na wolność mężczyzna będzie zagrożeniem dla społeczeństwa.
Nie jestem zadowolona z tego wyroku. To człowiek nieobliczalny, bardzo zły. Jak wyjdzie po 20 latach, bo myślę, że za dobre sprawowanie będzie siedział 20 lat, to będzie jeszcze względnie młody, będzie miał 60 lat. To nie jest człowiek, który się zmieni - mówi kobieta w rozmowie z "Uwagą!" TVN.
Prokuratura domaga się dla Błażeja K. kary dożywotniego pozbawienia wolności. Zapowiada apelację.