Prokuratura postawiła "kropkę". Wuefista z aktem oskarżenia
Bydgoska prokuratura zakończyła śledztwo dotyczące nauczyciela wychowania fizycznego z podbydgoskiej gminy. Mężczyźnie grozi kara od ośmiu miesięcy do sześciu lat więzienia.
"Podejrzany usłyszał zarzut doprowadzenia innej osoby do poddania się innej czynności seksualnej. Prokuratura zakończyła śledztwo" – poinformował "Gazetę Wyborczą" prokurator Włodzimierz Marszałkowski, szef Prokuratury Rejonowej Bydgoszcz-Południe.
Sprawa dotyczy art. 197 par. 2 kodeksu karnego, który odnosi się do doprowadzenia innej osoby do poddania się czynności seksualnej lub jej wykonania przy użyciu przemocy, groźby, podstępu lub mimo braku zgody. Za taki czyn grozi od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.
Wuefista z podbydgoskiej gminy z aktem oskarżenia
Zarzuty wobec nauczyciela z podstawówki w Białych Błotach postawiono w czerwcu tego roku, po wielomiesięcznym postępowaniu. Do prokuratury zgłosiła się była uczennica szkoły, dziś osoba pełnoletnia.
Akt oskarżenia ma trafić do sądu w najbliższych dniach, choć termin rozprawy nie został jeszcze wyznaczony. Sprawę od kwietnia ubiegłego roku opisywała "Wyborcza". Wtedy w Białych Błotach wybuchł poważny skandal.
Wuefista miał m.in. zorganizować w szkolnym kantorku libację alkoholową oraz naruszać zasady bezpiecznego kontaktu z uczniami. Pracował w białobłockiej podstawówce od 34 lat, ukończył filozofię i teologię, prowadził lokalny zespół taneczny i organizował obozy dla dzieci oraz młodzieży. W latach 2006–2014 był także radnym gminy Białe Błota.
Oskarżony kategorycznie odrzuca kierowane wobec niego zarzuty.
O sprawie poinformowano kuratorium oświaty, do którego trafiły również anonimowe pisma od członków rady pedagogicznej. Po nagłośnieniu sprawy do prokuratury zgłosili się rodzice kilku uczennic, jednak później wycofali swoje zeznania. – W toku śledztwa te osoby wycofały się ze swoich zeznań, a dopiero później po serii artykułów zgłosiła się uczennica, której dotyczy trwająca sprawa – wyjaśnił prokurator Marszałkowski.
Komisja dyscyplinarna przy bydgoskim kuratorium ukarała nauczyciela najłagodniej, jak było to możliwe. Otrzymał naganę z ostrzeżeniem, którą przyjął bez odwołania.