Seks z uczniem w aucie. Innemu wysyłała zdjęcia. Skandal w Australii

32-letnia nauczycielka z Australii została skazana na 15 miesięcy więzienia za przestępstwa seksualne wobec dwóch uczniów. Z jednym spotkała się w samochodzie, drugiemu wysłała nagie zdjęcie spod prysznica.

Bulwersujące doniesienia ws. nauczycielki.Bulwersujące doniesienia ws. nauczycielki.
Źródło zdjęć: © Facebook
Mateusz Domański

Tayla Lee Brailey pracowała w szkole średniej w Sydney. W 2024 r. nawiązała kontakty z dwoma uczniami w wieku 16 i 17 lat. Z 17-latkiem uprawiała seks w samochodzie. Po tym spotkaniu wróciła do pracy - opisuje "New York Post".

Z drugim chłopcem nauczycielka kontaktowała się przez internet. Jak wynika z ustaleń przedstawionych w sądzie, wysłała 16-latkowi swoje nagie zdjęcie zrobione pod prysznicem, a następnie poprosiła go o podobną fotografię. Później umówiła się z nim w szkolnej klasie, gdzie doszło do kontaktu seksualnego.

Brailey została zatrzymana w sierpniu 2024 r. w związku ze sprawą starszego ucznia. Zwolniono ją za kaucją, lecz niespełna dwa tygodnie później policja zatrzymała ją ponownie, tym razem w związku ze sprawą 16-latka. Była nauczycielka przyznała się do czterech zarzutów, w tym dotyczących kontaktów seksualnych z uczniami oraz materiałów przedstawiających wykorzystywanie seksualne dziecka.

Podczas rozprawy sędzia Elizabeth Ryan przytoczyła oświadczenie jednego z pokrzywdzonych. Chłopiec napisał, że po tym, co się stało, odczuwał wstyd, miał problemy ze snem i powracające wspomnienia. Odszedł ze szkoły przed jej ukończeniem. Jak mówiła sędzia, nastolatek obwiniał za zdarzenie samego siebie.

Sędzia mówiła o ogromnej szkodzie

Sąd zapoznał się także z opinią psychologa. Wynikało z niej, że Brailey mogła w czasie popełniania czynów przechodzić epizod maniakalny związany z chorobą afektywną dwubiegunową. Sędzia podkreśliła jednak, że kobieta wiedziała, iż postępuje niewłaściwie. - Wykorzystała swoją pozycję nauczycielki, by nadużyć zaufania dwóch młodych osób - stwierdziła Ryan.

Takie przestępstwa wyrządzają ogromną szkodę zaufaniu, które musi istnieć między rodzinami a systemem edukacji. Z tych powodów żadna kara inna niż więzienie nie jest odpowiednia - uzasadniła sędzia.

Brailey straciła pracę. Z listów jej bliskich przedstawionych w sądzie wynika, że rozpadło się również jej małżeństwo. Oprócz kary 15 miesięcy pozbawienia wolności sąd nakazał wpisanie jej na 15 lat do policyjnego rejestru osób skazanych za przestępstwa wobec dzieci. O warunkowe zwolnienie będzie mogła ubiegać się od 24 kwietnia 2027 r.

Wybrane dla Ciebie