Żołnierz szukał zaginionej żony. Wiedział, co się z nią stało

Żołnierz armii USA, Zarrius Hildabrand, zabił swoją żonę Sarię. Mężczyzna ukrył ciało kobiety w podziemnym systemie odwadniającym, a później – gdy zrozpaczeni bliscy zgłosili jej zaginięcie – aktywnie uczestniczył w poszukiwaniach. Właśnie zapadł dla niego wyrok. O szczegółach pisze "Daily Mail".

dŻołnierz szukał zaginionej żony. Wiedział, co się z nią stało
Źródło zdjęć: © Instagram, Pixabay | court tv
Agnieszka Potoczny-Łagowska

Tragedia rozegrała się 6 sierpnia 2023 r. w mieszkaniu małżeństwa w Anchorage (w USA w stanie Alaska). Kilka godzin wcześniej Zarrius i Saria Hildabrand spędzali czas z przyjaciółmi. Po powrocie do domu kobieta, która służyła w Gwardii Narodowej Alaski jako medyk wojskowy, znalazła w telefonie męża wiadomości świadczące o jego niewierności. Próbowała to z nim wyjaśnić.

Prokuratura ustaliła, że Hildabrand wpadł w szał i strzelił żonie w głowę z pistoletu. Zamiast zawiadomić służby, rozpoczął działania mające zatrzeć ślady zbrodni. Kupił środki czystości, nowe prześcieradła, pokrowiec na materac i wodę utlenioną. Ciało umieścił w dużym pojemniku na kółkach, a następnie przewiózł je do pobliskiego kanału burzowego.

Żołnierz szukał zaginionej żony. Wiedział, co się z nią stało

Jak podaje "Daily Mail", następnego ranka mężczyzna zgłosił zaginięcie żony. Twierdził, że Saria wyszła do pracy, zostawiając telefon w mieszkaniu, ale zabierając torebkę i portfel.

W poszukiwania kobiety zaangażowali się krewni, żołnierze i policjanci. W pewnym momencie uczestniczyło w nich nawet 70 ochotników.

Ślady krwi w mieszkaniu. Żołnierz wpadł przez prześcieradła

W trakcie przeszukania mieszkania funkcjonariusze zauważyli, że łóżko małżeństwa jest bez pościeli. Na stole w kuchni leżały natomiast nieotwarte, nowe prześcieradła. To wzbudziło podejrzenia śledczych. Hildabrand odmówił jednak policjantom dostępu pod materac, tłumacząc, że znajdują się tam krępujące dla niego przedmioty o charakterze seksualnym.

Mundurowi byli nieugięci. Dalsza rewizja wykazała, że krew przesiąkła przez materac, dywan i drewnianą konstrukcję łóżka. Jej ślady znaleziono również w wannie oraz na fragmentach podłogi. Zebrane dowody wskazywały na próbę intensywnego sprzątania miejsca zbrodni.

Policjanci odnaleźli też porzucony pojemnik na śmieci. Przy użyciu drona przeszukali pobliski system odwadniający. Tam właśnie natrafili na ciało Sarii Hildabrand.

Proces i wyrok dla byłego żołnierza

Podczas procesu Hildabrand przyznał, że ukrył ciało żony w kanale, ale twierdził, że nie pamięta, czy to on ją zastrzelił. Obrona sugerowała, że śmierć mogła być wynikiem wypadku albo samobójstwa.

Prokurator odrzucił tę wersję. – Nie tuszuje się wypadku, lecz przestępstwo – argumentował przed ławą przysięgłych, co cytuje "Daily Mail".

W czerwcu ława przysięgłych uznała Hildabranda za winnego zabójstwa drugiego stopnia oraz dwóch zarzutów manipulowania dowodami. Jednocześnie uniewinniła go od poważniejszego zarzutu zabójstwa pierwszego stopnia.

Podczas piątkowego ogłoszenia wyroku (23 października br.) sędzia Peter Ramgren podkreślił, że mężczyzna nie okazywał skruchy w trakcie śledztwa ani procesu.

– Było to zabójstwo bez uzasadnienia i bez prowokacji. Po śmierci żony przez wiele dni metodycznie ukrywał swoje działania, myśląc wyłącznie o sobie – powiedział sędzia.

Jak relacjonuje "Daily Mail", Hildabrand otrzymał 59 lat więzienia za zabójstwo. Dodatkowo sąd orzekł 25 lat kary w zawieszeniu. O zwolnienie warunkowe będzie mógł ubiegać się dopiero po odbyciu co najmniej dwóch trzecich bezwzględnej części kary.

Wybrane dla Ciebie