Do tragedii doszło w sobotę (22 sierpnia) nad ranem. Jak opisuje "The Sun", policjanci zauważyli Volkswagena Passata, który wzbudził ich podejrzenia, i rozpoczęli pościg za pojazdem. Samochód przejechał przez Middlesbrough, a następnie wjechał na drogę A66.
Około godziny 3.40 Passat zderzył się z oznakowanym radiowozem. Samochód policyjny poruszał się prawidłową stroną jezdni. Na miejscu zginęli dwa policjanci - 38-letni Matthew Blades i 37-letni Tom Clough. Śmierć poniosło również pięciu pasażerów Volkswagena. Ofiary zostały lokalnie zidentyfikowane przez BBC jako 23-letni Michael Ray, 17-letni Theo Rae, 16-letni Cole Worthy, 23-letni Jakub M. (nazwisko polskobrzmiące) oraz 18-letni Makai Saddington.
Szczególne zainteresowanie śledczych wzbudzają nagrania publikowane w mediach społecznościowych kilka miesięcy przed zdarzeniem przez Saddingtona. Na jednym z filmów widać samochód pędzący przez osiedle, za którym jedzie radiowóz z włączonymi światłami. Auto zjeżdża następnie na trawiaste boisko, próbując zgubić policję.
Mieszkańcy okolicy wspominają, że w noc tragedii samochód poruszał się z ogromną prędkością. Ellie Westerman relacjonowała, że pojazd mógł jechać od 80 do 100 mil na godzinę, czyli około 130–160 km/h. - Samochód musiał jechać z prędkością od 80 do 100 mil na godzinę po naszej wąskiej ulicy. Hałas mnie obudził. Wyskoczyłam z łóżka, a gdy samochód przejeżdżał, czuło się drgania całego domu. Za nim jechały radiowozy z włączonymi światłami i syrenami. To było przerażające - powiedziała kobieta, cytowana przez "The Sun".
Rodziny i przyjaciele ofiar publikują w mediach społecznościowych pełne bólu pożegnania. "Nie ma słów, które mogą naprawdę wyrazić ból po stracie kogoś tak młodego, tak kochanego i pełnego życia" - napisała ciotka Makaia Saddingtona
Przyjaciele pozostałych ofiar również podkreślają, jak wielką stratą jest ich śmierć. W przyszłym tygodniu mają odbyć się uroczystości upamiętniające pięciu młodych mężczyzn, w tym wypuszczanie balonów i pokazy fajerwerków.
Tragedia na A66 wydarzyła się zaledwie kilka dni po podobnym wypadku w Irlandii. Tam pięciu nastolatków zginęło po jeździe pod prąd autostradą i zderzeniu z samochodem rodziny jadącej na lotnisko. Cztery osoby z drugiego auta, w tym siedmioletnie dziecko, pozostają w stanie krytycznym.
Śledztwo w sprawie wypadku na A66 prowadzi niezależna komisja IOPC. Jej przedstawiciele potwierdzili, że policjanci wcześniej zauważyli podejrzany pojazd, a następnie doszło do pościgu.Po tragedii pojawiły się apele, by nie wyciągać pochopnych wniosków przed zakończeniem dochodzenia.