Sarah Myers, 44-letnia matka dzieci 10 czerwca wysłała wiadomość do ojca swoich dzieci. - Złapały lekką jelitówkę, wymiotują. Czy możemy przełożyć twoją wizytę online na jutro wieczorem? - pytała. Treść SMS-a cytuje "New York Post". Ojciec w tym czasie znajdował się ok. 3 tys. km dalej.
Brady Harmon odpowiedział, że zostanie przy swoich zajęciach i życzył dzieciom powrotu do zdrowia.
Policja w Mechanicville (stan Nowy Jork) podejrzewa, że Myers oraz jej matka, 64-letnia Amy Steadman, wspólnie zaplanowały i przeprowadziły zabójstwo czwórki dzieci, a następnie odebrały sobie życie.
Według policji matka 5 czerwca odwiedziła kilka aptek, gdzie zdobyła wiele dawek dostępnych bez recepty środków nasennych oraz leki przepisane jej wcześniej. Policja wskazała też na korespondencję między Myers a Steadman, w której miały omawiać m.in. pozyskanie leków, miejsce zbrodni, sposób podania substancji, zgromadzenie dzieci w jednym miejscu, a także to, co im powiedzą, by nie wzbudzać podejrzeń.
Z opublikowanych screenów wynika, że Harmon próbował skontaktować się z Myers także następnego dnia, pytając, czy dzieci czują się lepiej. Zaplanowane połączenie wideo o godz. 16.02 pozostało jednak bez odpowiedzi.
Myers, Steadman i czwórka dzieci byli już martwi w mieszkaniu w Mechanicville. Ofiarami były: Harper Harmon (13 lat), Hudson Harmon (11 lat) oraz 10-letnie bliźnięta Gavin i Gracelynn Harmon - podaje "NYPost".
Policja przekazała, że trójka dzieci zginęła w zdarzeniu podejrzewanym jako masowe zatrucie, a czwarte dziecko (Gavin) miało zostać wielokrotnie ugodzone nożem.
Śledczy opisali, że w dniach poprzedzających śmierć dzieci Myers wysyłała byłemu mężowi wiadomości, które miały uspokajać sytuację i potwierdzać wakacyjne plany. Miała zapewniać, że dzieci spędzą z nim dwa miesiące w Utah od 1 lipca. W korespondencji pojawiały się też kwestie organizacji rozmów przez FaceTime na czas wakacji i urodzin oraz prośba o wpłatę alimentów na konto, by kupić dzieciom buty.
Ciała sześciu osób odnaleziono w mieszkaniu 23 czerwca; policja zaznaczyła, że były już w stanie zaawansowanego rozkładu.
Śledczy znaleźli notatkę napisaną przez Steadman. Według policji autorka przyjmowała w niej odpowiedzialność za to, co się wydarzyło, i twierdziła, że zabicie dzieci było jedynym sposobem, by uchronić je przed rzekomą przemocą ze strony ojca. Miała nie godzić się z tym, by rodzeństwo trafiło na miesiąc wakacji do ojca. Policja nie znalazła dowodów na znęcanie się - dodaje "New York Post". Kobieta miała być szczegółowo instruowana przez matkę dzieci.