Grupa miała przylecieć do Wielkiej Brytanii przez paryskie lotnisko Charles’a de Gaulle’a. Podejrzenia służb wzbudziło czterech przemytników, którzy pojawili się na lotnisku w Birmingham z dużymi walizkami. W dwóch z nich znajdowało się około 20 kg narkotyku klasy B.
Walizki były wyjątkowo ciężkie. Z informacji przedstawionych przed sądem wynika, że podróżni musieli nawet dopłacić na lotnisku w Bangkoku za umieszczenie ich w luku bagażowym.
Marihuana ukryta pod ubraniami
Przemytnicy próbowali zamaskować zawartość bagażu. Na wierzchu znajdowała się cienka warstwa ubrań, pod którą ukryto próżniowo zapakowaną marihuanę. Śledczy znaleźli również osiem urządzeń Apple AirTag. Wszystkie były połączone z tym samym kontem Apple ID.
Jak podaje "The Sun", to właśnie szczegóły dotyczące bagażu i podróży pozwoliły służbom odkryć skalę operacji. C., Tasia N. oraz Jaden E. zostali uznani za winnych po procesie. Kolejni członkowie grupy zostali skazani wcześniej lub przyznali się do winy.
Przemytnikom grozi więzienie
Carsten K., Nathan V., Bradley L., Lewis R., Claire M., Ryan B., Gideon O. oraz Jamal C. również zostali uznani za winnych i przyznali się do zarzucanych im czynów. Sprawa dotyczyła próby importu, przechowywania i obrotu narkotykiem klasy B z zamiarem uniknięcia zakazu jego przywozu do Wielkiej Brytanii. Siedem osób ma zostać skazanych 3 września. Trzy inne, w tym Paige C., słyszą wymiar kary 22 października.
"Ogromne planowanie"
Paul Boniface, starszy śledczy Narodowej Agencji ds. Przestępczości (NCA), określił operację jako wyrafinowaną próbę sprowadzenia do Wielkiej Brytanii setek kilogramów narkotyków.
Jak podaje "The Sun", śledczy zwrócili uwagę na skoordynowanie lotów i sposób organizacji bagażu. Według Boniface’a pokazuje to, jak daleko przestępcy są gotowi się posunąć, aby ukryć swoją działalność.