Do tych dramatycznych wydarzeń doszło 30 maja 2025 roku. Choć od ataku minął już ponad rok, dopiero w miniony poniedziałek (24 sierpnia) sprawa trafiła na wokandę sądu rejonowego w Bochum. Na sali rozpraw pojawił się poszkodowany - 32-letni były student medycyny, który w momencie ataku od około pół roku wiódł życie na ulicy.
Z relacji ofiary wyłania się przerażający obraz tamtej nocy. Mężczyzna spał na tyłach nieczynnej już restauracji McDonald's przy dworcu głównym. Jego sytuacja była wyjątkowo trudna - z powodu obrzęku kości w kolanie praktycznie nie mógł się poruszać, a na wyposażeniu nie miał ani kul, ani wózka inwalidzkiego - podaje waz.de.
Około godziny 3:50 nad ranem 32-latka wybudziły hałasy. Półprzytomny zauważył postać, która zaoferowała mu papierosa. Gdy zignorował propozycję, napastnik nagle położył się za nim, ściągnął mu spodnie i brutalnie zaatakował.
Byłem w głębokim szoku, ale na początku próbowałem się trochę bronić prawym łokciem - relacjonował przed sądem poszkodowany.
Pięciominutowy koszmar
Mężczyzna bał się jednak, że napastnik może mieć przy sobie broń. Fizyczna przewaga sprawcy, który dociskał ofiarę do ziemi, jednocześnie boleśnie naciskając na jego chore kolano, sprawiła, że 32-latek wkrótce przestał stawiać opór. Atak trwał około pięciu minut.
Gdy oprawca zbiegł z miejsca zdarzenia, straumatyzowany mężczyzna leżał na ziemi i płakał. Dopiero po około pół godzinie udało mu się resztkami sił, trzymając się ściany, dojść do pobliskiego posterunku policji federalnej. Funkcjonariusze natychmiast wezwali pogotowie ratunkowe.
Na ławie oskarżonych w tej bulwersującej sprawie zasiadł 30-letni mieszkaniec Bochum. Mężczyzna, w towarzystwie wspierającej go rodziny i znajomych oraz w asyście tłumacza, odmówił składania wyjaśnień. Jego milczenie może jednak na niewiele się zdać w obliczu zgromadzonych dowodów. Jak podkreślił prowadzący sprawę sędzia René Bungardt, ślady spermy zabezpieczone przez biegłych ponad wszelką wątpliwość należą do oskarżonego.
Dodatkowo, mimo że poszkodowany (z uwagi na wadę wzroku, ciemność i ogromny stres) nie był w stanie jednoznacznie rozpoznać twarzy napastnika na sali sądowej, jego pierwotne zeznania oraz rysopis przekazany policji tuż po ataku idealnie pasowały do 30-latka.
Proces nie dobiegł jeszcze końca. Zgodnie z wnioskiem obrony, sąd wyznaczył kolejne terminy - w tym najbliższy na 7 września. Zeznawać będą wówczas lekarka oraz policjanci, którzy interweniowali i przesłuchiwali ofiarę tuż po koszmarnej nocy.