Do zdarzenia miało dojść na terenie parku archeologicznego w Pompejach we Włoszech. Ofiarą miał być 17-letni turysta, którego – według ustaleń śledczych – pracownik obiektu zwabił w ustronne miejsce, podszywając się pod przewodnika.
Według relacji "The Sun", mężczyzna miał podejść do nastolatka w stroju służbowym, dzięki czemu chłopiec miał uwierzyć, że rozmawia z przewodnikiem. Następnie zaproponował mu zwiedzanie jednego ze starożytnych domów, które normalnie są niedostępne dla publiczności.
Według zeznań nastolatka po wejściu do budynku mężczyzna miał go złapać, obmacywać i całować, mimo wyraźnego sprzeciwu. Gdy 17-latek próbował się bronić, atak miał przybrać na sile. Chłopiec oskarżył pracownika o zmuszanie go do kolejnych czynności seksualnych.
Ofiara zgłosiła sprawę karabinierom bezpośrednio po zdarzeniu. Policjanci rozpoczęli dochodzenie i przeanalizowali między innymi nagrania z monitoringu na terenie stanowiska archeologicznego.
Podejrzany został wskazany przez nastolatka na podstawie nagrań, a następnie zatrzymany. Trafił do więzienia w Vallo della Lucania. Zastosowanie aresztu uzasadniono wagą zarzucanego czynu, zagrożeniem stwarzanym przez podejrzanego oraz ryzykiem popełnienia kolejnych przestępstw.
Gabriel Zuchtriegel, dyrektor parku w Pompejach, wyraził solidarność z ofiarą. – Jest to bardzo poważny i szokujący incydent, który, co więcej, wydarzył się w miejscu, które powinno być bastionem ludzkości i kultury – powiedział o zdarzeniu. Zapowiedział również postępowanie wewnętrzne oraz możliwe konsekwencje dyscyplinarne wobec pracownika.