Taraneh i Romina Rahimi miały zostać zatrzymane przez członków Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) po protestach w Iranie. Według rodziny kobiety zostały zabrane osobno, a ich bliscy przez kilka miesięcy nie wiedzieli, gdzie przebywają.
Bliźniaczki trafiły do więzienia. Jednej z nich grożono gwałtem
Matka dziewczyn miała odwiedzać szpitale i komisariaty, próbując ustalić, co się z nimi stało. Ostatecznie dowiedziała się, że obie są przetrzymywane w więzieniu w Isfahanie.
Radio Free Europe podaje, że Taraneh została zatrzymana około tygodnia po styczniowych protestach. Kobietę miała otoczyć grupa funkcjonariuszy w domu, w którym przebywała. Romina została natomiast zatrzymana w domu swojej matki.
O szczegółach sprawy opowiedział kuzyn bliźniaczek, Masoud Nourmohammadi, który mieszka obecnie w Stanach Zjednoczonych. Według jego relacji funkcjonariusze mieli grozić zgwałceniem Rominy na oczach Taraneh, jeśli ta nie podpisze przygotowanego zeznania dotyczącego protestów.
Rodzina twierdzi również, że kobiety były brutalnie traktowane w więzieniu. Kiedy ich matka zobaczyła je w maju, miała dostrzec liczne obrażenia.
Nourmohammadi relacjonował, że siostry miały posiniaczone twarze i ciała, złamania oraz ślady wyrwanych włosów. Według jego relacji obie były również przetrzymywane w izolacji.
– Nie rozpoznała własnych dzieci. Były pobite, miały mocno opuchnięte twarze i siniaki na całym ciele – twierdził krewny w rozmowie z mediami.
Jedna dostała karę śmierci, druga 25 lat więzienia
Według irańskich źródeł i organizacji zajmujących się sytuacją praw człowieka Taraneh została skazana przez Sąd Rewolucyjny w Isfahanie na śmierć. Zarzucono jej m.in. "moharebeh", czyli "prowadzenie wojny przeciwko Bogu", a także udział w zgromadzeniach i propagandę przeciwko Islamskiej Republice.
Romina otrzymała 25 lat więzienia. W tej samej sprawie skazano również innych oskarżonych na wieloletnie kary.
Rodzina przekonuje, że siostry nie były znane z działalności protestacyjnej. Według krewnych sąd nie przedstawił dowodów potwierdzających ich obecność podczas demonstracji. Niektóre relacje medialne wskazują jednak, że mogły uczestniczyć w protestach wraz z tysiącami innych osób.
"Chcą wzbudzić strach"
Nourmohammadi uważa, że surowy wyrok dla Taraneh może mieć również wymiar pokazowy.
– Chcą wzbudzić strach wśród ludzi. Chcą powiedzieć: "Nieważne, jak niewinni jesteście, możemy was dopaść. Nie wychodźcie więcej na ulice" – twierdził.
19-latka miała interesować się przyrodą i końmi. Jej marzeniem było założenie własnej stadniny.
Krewny bliźniaczek zdecydował się publicznie mówić o ich sprawie, mimo że – jak twierdzi – po opuszczeniu Iranu otrzymywał groźby śmierci. Rodzina nadal apeluje o zainteresowanie losem obu kobiet.