Jak podaje rozgłośnia Cadena SER, powołując się na źródła medyczne, masowy napływ migrantów z 30 i 31 lipca doprowadził do trudnej sytuacji humanitarnej. Obecnie w autonomicznym mieście Ceuta przebywa co najmniej 1300 nieletnich, którzy nielegalnie przekroczyli granicę. Od piątkowego poranka dziesiątki z nich gromadzą się pod Komendą Główną Policji, oczekując na identyfikację.
Do soboty oficjalnie informowano o czterech zgłoszeniach dotyczących przemocy seksualnej. Dwie z poszkodowanych dziewcząt zeznały, że padły ofiarami usiłowania gwałtu, z kolei u dwóch kolejnych lekarze stwierdzili wyraźne ślady dokonania gwałtu. Najnowsze ustalenia radia Cadena SER mówią o sześciu poszkodowanych migrantkach.
Organizacje społeczne biją jednak na alarm. Z ich ustaleń wynika, że rzeczywista liczba ofiar może sięgać nawet około dwudziestu. Przedstawiciele Szpitala Uniwersyteckiego w Ceucie również przyznają, że liczba osób, które zgłosiły się do placówki i zgłosiły doświadczenie przemocy seksualnej, przewyższa oficjalne statystyki.
Zgodnie z obowiązującymi procedurami, zeznania małoletnich ofiar są automatycznie przekazywane organom ścigania i wymiarowi sprawiedliwości. Ma to na celu niezwłoczne wszczęcie śledztwa i ujęcie sprawców. Mimo to, na ten moment służby nie poinformowały o żadnych aresztowaniach powiązanych z tymi sprawami.
Ofiarami także mężczyźni?
Agencja Europa Press, opierając się na informacjach z Delegatury Rządu w Ceucie, potwierdza prowadzenie dochodzenia w sprawie sześciu domniemanych przypadków napaści.
Źródła agencji precyzują, że choć większość poszkodowanych to kobiety i dziewczęta, śledczy nie wykluczają, że wśród badanych przypadków przemocy seksualnej mogą znajdować się również mężczyźni.