Kamila z Wrocławia została zamordowana. Osierociła trzech synów
We Wrocławiu doszło do zabójstwa 36-letniej kobiety. "Fakt" podaje, że ofiarą zbrodni była Kamila Z. Kobieta miała trzech synów. Najstarszy z nich rozpoczął zbiórkę dla rodziny, aby móc poradzić sobie w nowej rzeczywistości bez rodziców. Podejrzanym o zbrodnię ma być mąż pani Kamili.
Do tragedii doszło w niedzielę w godzinach porannych w jednym z bloków na Psim Polu we Wrocławiu. Jak pisaliśmy wcześniej, policja odnalazła ciało 36-letniej kobiety. Śledczy potwierdzili, że w sprawie zatrzymano mężczyznę.
Jak podaje "Fakt", ofiarą zabójstwa jest Kamila Z. Kobieta pracowała w jednym z żłobków we Wrocławiu. Przyjaciele z pracy pożegnali 36-latkę w social mediach.
"Była wyjątkową osobą - dla naszych żłobkowiczów z placówki przy ul. Poleskiej przede wszystkim ukochaną "Ciocią Kamą". Ciepła, uśmiechnięta, troskliwa i niezwykle zaangażowana - na zawsze pozostanie w naszych sercach oraz pamięci całej społeczności Ballili. Dla nas - jako pracowników, a także dla mnie jako dyrektora oraz całej kadry zarządzającej - jest to ogromna strata" - przekazano w komunikacie.
Pani Kamila osierociła trzech synów. Jeden z nich, 18-letni Mateusz, założył zbiórkę na rzecz rodziny.
"Mam 18 lat i jeszcze niedawno miałem normalne życie. Dziś wszystko się zmieniło. Razem z moimi młodszymi braćmi - Dominikiem i Mikołajem - próbujemy odnaleźć się w rzeczywistości po ogromnej tragedii. Nasza mama odeszła w tragicznych okolicznościach. Była dla nas całym światem – ciepła, kochająca, zawsze obecna. Nie potrafię pogodzić się z tym, że już nigdy jej nie zobaczę, nie przytulę i nie powiem 'kocham Cię'. W związku z jej śmiercią zatrzymany został nasz tata. Rodzice byli w separacji. To, co się wydarzyło, jest dla nas niewyobrażalne i nie do pogodzenia – nic nie usprawiedliwia odebrania życia naszej mamie" - napisał 18-latek.
Chłopcy są pod opieką babci, jednak Mateusz zdecydował się założyć zbiórkę. Jak pisze "Gazeta Wyborcza", "sytuacja finansowa jest niepewna, bardzo trudna i dzieci zamordowanej kobiety zostały bez środków do życia". Środki mają być przeznaczone na utrzymanie domu, zapewnienie potrzeb braci i pochówek ofiary. "Robię wszystko, żeby być silny dla Dominika i Mikołaja. Chcę im dać poczucie bezpieczeństwa i przyszłość, o jakiej marzyła dla nas nasza mama" - napisał 18-latek.
"Gazeta Wyborcza" podaje, że zatrzymany mąż pani Kamili usłyszał zarzut zabójstwa. Mężczyzna miał się przyznać do zbrodni po czterogodzinnym przesłuchaniu. Prokuratura zawnioskowała o tymczasowy areszt.