Jak podaje "The Guardian", kobieta pracowała w branży związanej z sektorem weterynaryjnym. W trakcie uprowadzenia zdołała skontaktować się z numerem alarmowym i poinformować operatorów, że została porwana. Policja namierzyła sygnał jej telefonu, jednak funkcjonariusze przybyli na miejsce zbyt późno.
Według wstępnych ustaleń śledczych mężczyzna miał odebrać kobiecie telefon, a następnie zrzucić ją z wiaduktu. Chwilę później sam skoczył z mostu. Oboje zginęli.
Lorena miała obawiać się byłego partnera
Matka 45-latki powiedziała mediom, że córka wcześniej wspominała jej o związku i miała być nim "bardzo przestraszona". Śledczy próbują obecnie dokładnie odtworzyć przebieg tragedii i ustalić, czy kobieta zginęła jeszcze przed upadkiem z wiaduktu, czy wskutek obrażeń odniesionych po upadku.
Włoskie media podają, że para miała rozstać się w sierpniu. Według relacji osób znających kobietę były partner miał nie zaakceptować zakończenia związku. Śledczy biorą pod uwagę, że atak mógł być zaplanowany.
To już siódmy taki przypadek od połowy sierpnia
Śmierć Włoszki jest wskazywana jako siódmy domniemany femicyd (zabójstwo kobiety przez partnera lub byłego partnera) we Włoszech od 15 sierpnia. Jak informuje "The Guardian", wcześniej dane włoskiego ministerstwa spraw wewnętrznych sugerowały spadek liczby takich zabójstw w pierwszej połowie 2026 r. Organizacja Non Una di Meno naliczyła jednak do 8 sierpnia już 40 przypadków zabójstw kobiet w tym roku.
Problem przemocy wobec kobiet od lat wywołuje we Włoszech silne emocje społeczne. Po głośnym zabójstwie 22-letniej Giulii przez byłego partnera w 2023 r. włoski rząd zapowiedział zaostrzenie walki z przemocą ze względu na płeć.
W 2025 r. przyjęto przepisy, które po raz pierwszy wprowadziły do włoskiego prawa karnego definicję femicydu. Za to przestępstwo może grozić kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Aktywistki krytykują działania rządu
Mimo zaostrzenia przepisów część organizacji zajmujących się prawami kobiet uważa, że sama surowsza kara nie rozwiąże problemu. Aktywistka Luisa Rizzitelli z One Billion Rising Italy przekonuje, że potrzebne są przede wszystkim działania profilaktyczne i edukacja dotycząca zdrowych relacji.
Krytyka dotyczy również ograniczenia programu edukacji uczniów w zakresie relacji i przeciwdziałania przemocy. Rząd uzależnił udział uczniów w takich zajęciach od zgody rodziców.