Jak podaje brytyjski portal express.co.uk, nastolatek wcześniej przyniósł do szkoły około 20-centymetrowy nóż kuchenny. Gdy nauczycielka została sama w klasie, zamknął drzwi, tłumacząc, że jest zimno. Kobieta zaczęła podejrzewać, że coś jest nie tak.
Następnie chłopiec wyciągnął nóż z plecaka i uderzył nauczycielkę w głowę. Doszło do gwałtownej szamotaniny. Williams próbowała odebrać napastnikowi broń, jednak nastolatek zdołał uciec ze szkoły.
Ława przysięgłych uznała, że nie chciał zabić
Nastolatek został oskarżony o usiłowanie zabójstwa. Ława przysięgłych uniewinniła go jednak od tego zarzutu. Uznała go natomiast za winnego spowodowania obrażeń z zamiarem ich zadania.
W toku procesu chłopiec twierdził, że nauczycielka zobaczyła nóż w jego plecaku i próbowała go wyrwać. Przekonywał, że podczas szamotaniny zaatakował ją przypadkowo. Prokuratura argumentowała jednak, że nóż został przyniesiony do szkoły celowo, a atak był wcześniej zaplanowany.
Po zdarzeniu nastolatek udał się do domu swojej babci. Na nagraniu z monitoringu widać, jak opuszcza teren szkoły. Później miał powiedzieć babci: "Coś mi wpadło do głowy".
4,5 roku w ośrodku dla młodocianych
W Sądzie Koronnym w Swansea sędzia Paul Thomas KC skazał obecnie 16-letniego chłopca na cztery i pół roku pobytu w ośrodku dla młodocianych. Nastolatek odpowiadał również za posiadanie noża na terenie szkoły, do czego wcześniej się przyznał. Za ten czyn nie wymierzono mu dodatkowej kary.
Sędzia podkreślił, że nauczycielka miała dużo szczęścia, ponieważ obrażenia mogły być znacznie poważniejsze, a nawet śmiertelne. Zaznaczył również, że atak był zaplanowany, a chłopiec wiedział, że jego działanie może wyrządzić kobiecie poważną krzywdę.
Jak informuje express.co.uk, sędzia zwrócił uwagę na konieczność ochrony nauczycieli przed przemocą ze strony uczniów. Przypomniał również, że w tym samym walijskim hrabstwie w ostatnich latach doszło już do podobnego ataku na nauczyciela.
"Myślałam, że umieram"
Vicki Williams po ataku trafiła do szpitala w Haverfordwest. Stwierdzono u niej ranę skóry głowy, zadrapania na plecach oraz niewielkie skaleczenia dłoni. Kobieta powiedziała podczas procesu, że po ataku była przekonana, iż umiera. Od tamtej pory zmaga się z poważnymi konsekwencjami psychicznymi i nadal nie wróciła do pracy.
W swoim oświadczeniu przyznała, że najbardziej odczuwa smutek, złość i poczucie winy. Obawia się również ponownego przebywania sam na sam z uczniami. – Wystarczy, że uczeń poprosi o pomoc, tak jak on, i wpadnę w panikę – powiedziała.
Nauczycielka przyznała, że nie wie, czy będzie w stanie wrócić do szkoły. Początek nowego roku szkolnego nie zmienił jej decyzji – na razie nie planuje powrotu do pracy.
Obrońca nastolatka przekonywał natomiast, że atak był całkowicie nietypowym zachowaniem młodego człowieka, który wcześniej nie sprawiał poważnych problemów. Podkreślił, że chłopiec ma zapewnione wsparcie rodziny i po odbyciu kary będzie miał bezpieczny dom, do którego będzie mógł wrócić.