Do dramatycznego porwania doszło w piątek około godz. 12:30 w Blantyre w Malawi, państwie w południowo-wschodniej Afryce. Według informacji "The Sun", 47-letnia Nusrat Osman, matka dwójki dzieci i pracownica firmy audytorskiej, została uprowadzona ze swojego domu. Według policji w akcji miało brać udział czterech uzbrojonych mężczyzn. Po wtargnięciu do domu zabrali kobietę i odjechali szarym Nissanem Dualis.
Policja natychmiast rozpoczęła poszukiwania. Za informacje, które mogą pomóc w ustaleniu miejsca pobytu Nusrat Osman, wyznaczono nagrodę w wysokości 12 600 funtów. Śledczy próbują dotrzeć do świadków i rozsyłają mieszkańcom wiadomości z prośbą o przekazywanie informacji.
Na razie nie wiadomo, dlaczego kobieta została porwana. Porywacze nie skontaktowali się z rodziną i nie przedstawili żądań dotyczących okupu. Nie ustalono również, czy Nusrat znała wcześniej któregoś z napastników.
– Nie wiem, gdzie ona jest ani w jakim jest stanie. Moja żona jest audytorką i nie mam z nikim żadnych problemów – mówił w rozmowie z lokalnym dziennikiem "Nyasa Times" Nazil Osman, mąż porwanej kobiety.
Mężczyzna mówi, że Nusrat jest kochającą żoną oraz dumną matką syna i córki. Bliscy podkreślają, że łatwo nawiązuje kontakty i ma znajomych z różnych środowisk.
Sprawa wywołała również reakcje polityków. Członek parlamentu Atupele Muluzi określił porwanie jako "głęboko niepokojące". – Porwania i uprowadzenia stają się w Malawi coraz częstsze. Wcześniej takie przypadki były w tym kraju w dużej mierze nieznane – stwierdził Muluzi.
W sprawę zaangażowały się także brytyjskie władze. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Wielkiej Brytanii potwierdziło "The Sun", że wie o uprowadzeniu swojej obywatelki i pozostaje w kontakcie z lokalnymi władzami. Poszukiwania Nusrat Osman trwają.