33-latek odpowiada za śmierć 78-letniego Roba Reinera i jego 70-letniej żony Michele Singer Reiner. Oboje zostali znalezieni martwi w swoim domu w Brentwood we wczesnych godzinach 14 grudnia 2025 r. Przyczyną śmierci były rany zadane nożem.
Nie będzie kary śmierci
Hochman przekazał, że przed wykluczeniem kary śmierci z możliwych konsekwencji prawnych konsultował się z dziećmi zamordowanej pary, czyli rodzeństwem Nicka Reinera. Jak podkreślił, ich stanowisko było dla niego jasne.
Prokurator zaznaczył, że decyzję podjął po "wnikliwym i dokładnym przeglądzie" sprawy.
– Brutalne morderstwa Michele i Roba Reinera na zawsze pozostaną z nami. Uważamy, że osoba odpowiedzialna za ich śmierć znajduje się obecnie w areszcie – powiedział Hochman.
Jeśli Nick Reiner zostanie uznany za winnego, grozi mu dożywocie bez możliwości zwolnienia warunkowego.
Syn nie przyznaje się do winy
Reiner został oskarżony o zabójstwo rodziców oraz działanie z zaskoczenia, a także o użycie noża. Nie przyznał się do winy. Reprezentuje go obrońca z urzędu.
33-latek został zatrzymany kilka godzin po znalezieniu ciał rodziców w pobliżu kampusu University of Southern California. Od tego czasu przebywa w areszcie bez możliwości wyjścia za kaucją.
– To była głęboka zdrada ze strony osoby, którą kochali i której ufali ci, których zabójstwo mu się zarzuca – mówił wcześniej Hochman.
Walka o majątek rodziców
Decyzja dotycząca kary śmierci nie jest związana z innym sporem prawnym dotyczącym majątku Nicka Reinera.
Chodzi o kalifornijskie przepisy znane jako "slayer statute". Prawo może pozbawić osoby, które umyślnie zabiły twórcę trustu, prawa do otrzymania pozostawionych przez niego aktywów.
Nick Reiner domaga się dostępu do pieniędzy znajdujących się w truście jeszcze przed zakończeniem procesu karnego. Kolejna rozprawa w tej sprawie ma odbyć się 23 października.