Do tragedii doszło w niedzielę (13 września) około godz. 3:15 nad ranem na stacji Spring Street na Dolnym Manhattanie. Według źródeł "New York Post" Navam Kaul najpierw spadł albo sam zszedł na torowisko.
Malaika Chitre miała następnie zejść za nim, prawdopodobnie próbując mu pomóc. Chwilę później oboje znaleźli się na drodze nadjeżdżającego pociągu linii nr 4.
W mediach społecznościowych pojawiło się nagranie przedstawiające ostatnie chwile 24-latków. Widać na nim, jak spokojnie siedzą na torowisku, mimo że zbliża się pociąg. Maszynistka miała później przekazać przełożonym, że Chitre wyglądała, jakby się śmiała, gdy przyciągała Kaula w swoją stronę. Prowadząca skład nie zdążyła zahamować.
Trwa śledztwo policji
Policja bada obecnie, czy jedno lub oboje mogli być tak odurzeni alkoholem lub innymi substancjami, że nie zdawali sobie sprawy z zagrożenia. Jest to jednak wyłącznie jedna z hipotez śledczych - w materiałach nie ma wyników badań toksykologicznych potwierdzających, że byli nietrzeźwi lub pod wpływem narkotyków. Nie wykluczono również samobójstwa, choć według źródeł gazety nie znaleziono żadnych listów pożegnalnych.
Okoliczności tragedii są tym bardziej zagadkowe, że - jak relacjonują znajomi - takie zachowanie zupełnie do nich nie pasowało. Chitre i Kaul byli wieloletnimi przyjaciółmi.
Malaika Chitre pracowała jako specjalistka ds. operacji jakościowych w firmie Acadia Pharmaceuticals i jednocześnie rozpoczęła studia prowadzące do uzyskania tytułu doktora farmacji na Temple University. Navam Kaul pracował natomiast jako analityk danych finansowych w Bloomberg.
Bliscy i znajomi podkreślają, że oboje dopiero rozpoczynali dorosłe życie i kariery. Jeden z sąsiadów Kaula mówił, że był "finansowym analitykiem i robił wszystko jak należy", a znajomy opisywał go jako pogodnego, zabawnego i charyzmatycznego człowieka.
Sąsiadka Chitre wspominała ją z kolei jako "bystrą, inteligentną dziewczynę". Rodziny 24-latków pozostają w szoku, a śledztwo mające wyjaśnić, dlaczego znaleźli się na torach, nadal trwa.