Ciało 35-latka znaleziono w sobotni wieczór, 12 września, w rejonie Piano Milo na terenie gminy Noto, niedaleko Canicattini Bagni. Mężczyzna przebywał w tej części Sycylii od kilku dni. Zwłoki znajdowały się w namiocie wykorzystywanym przez przebywającą tam odizolowaną grupę osób.
W pobliżu znajdowało się ich gospodarstwo. Znaleziono tam m.in. linę, substancje psychotropowe oraz głowę kozy. Jak podał portal MeridioNews, śledczy zabezpieczyli także inne przedmioty, które mogą mieć związek z praktykami rytualnymi, które tym samym stały się jedną z hipotez mających wyjaśnić przyczyny zbrodni.
Na razie nie wiadomo jednak, co doprowadziło do śmierci Brytyjczyka. Pod uwagę są brane różne scenariusze, w tym udział osób trzecich, nieszczęśliwy wypadek lub targnięcie się na własne życie. Nie ma obecnie potwierdzenia, że mężczyzna zginął w wyniku rytuału.
Kluczowe odpowiedzi ma przynieść sekcja zwłok. W najbliższych dniach mają zostać przeprowadzone badania toksykologiczne, które pozwolą ustalić, czy w organizmie 35-latka znajdowały się substancje mogące mieć związek z jego śmiercią.
Członkowie odizolowanej społeczności zostali przesłuchani
Sprawa wiąże się z niewielką społecznością przebywającą w okolicy. Lokalni mieszkańcy określają jej członków jako "hipisów" lub "dzieci kwiaty". Głos zabrał burmistrz Canicattini Bagni, Paolo Amenty.
To w większości ludzie prowadzący koczowniczy tryb życia, którzy są przejazdem. Nigdy nie powodowali żadnych problemów związanych z porządkiem publicznym ani innych. Co więcej, mieli nawet pewne kontakty z naszą społecznością – powiedział w MeridioNews.
Członkowie społeczności zostali przesłuchani w związku ze śmiercią Brytyjczyka. Śledczy próbują ustalić, co działo się w ciągu ostatnich godzin przed znalezieniem jego ciała.