Do tragedii doszło w sobotnie popołudnie w Belgii, na drodze pomiędzy Ochamps a Recogne. Jak podaje "The Sun", samochód, którym 29-letni Jordan Kinard jechał na uroczystość, około godz. 13:30 zjechał z jezdni i wpadł do lasu. Jak wynika z medialnych doniesień, uderzył w drzewo. Na miejsce ruszyli strażacy, ale życia mężczyzny nie udało się uratować.
Za kierownicą siedział drużba Jordana, będący jednocześnie bratem jego partnerki Pauline. Mężczyzna został ranny i przewieziony do szpitala. W samochodzie znajdowało się jeszcze kilka innych osób. Policja przekazała, że w zdarzeniu nie uczestniczył żaden inny pojazd. Śledczy ustalają, dlaczego auto wypadło z drogi.
Tragedia wydarzyła się zaledwie kilka minut przed planowaną ceremonią w kościele. Rodzina i goście czekali już na miejscu, gdy dotarła do nich wiadomość o śmierci 29-latka. Jordan i Pauline byli formalnie małżeństwem od nieco ponad miesiąca - wcześniej zawarli ślub cywilny w ratuszu w Libramont.
"To miał być ich najpiękniejszy dzień"
Jak opisuje "The Sun", para wspólnie prowadziła od 2022 roku agencję nieruchomości. Jordan angażował się również w lokalną społeczność i sponsorował młodzieżowe drużyny piłkarskie RSC Habay. Osierocił dwoje małych dzieci.
Jechali do kościoła, gdzie wszyscy na nich czekali. To miał być ich najpiękniejszy dzień - powiedziała burmistrz Libin Anne Laffut, której słowa przytacza "The Sun".
Wspominając rodzinę zmarłego, mówiła także o jego dzieciach, które miały przygotować się na uroczystość i czekać na ślub rodziców.
Policja wszczęła dochodzenie mające wyjaśnić dokładną przyczynę wypadku.