17 lat w więzieniu. Niesłusznie. Wstrząsająca pomyłka w Anglii
Sąd Koronny w Manchesterze uznał 52-letniego Paula Quinna winnym brutalnego gwałtu i pobicia z 2003 roku. Przez niemal 20 lat za tę zbrodnię cierpiał Andrew Malkinson - człowiek, który niesłusznie spędził w celi 17 lat, stając się symbolem jednej z największych porażek brytyjskiego wymiaru sprawiedliwości.
Do brutalnego ataku doszło wczesnym rankiem 19 lipca 2003 roku w Little Hulton niedaleko Salford. Ofiara, matka dwójki dzieci, została wciągnięta w dół nasypu, dotkliwie pobita i duszona aż do utraty przytomności, a następnie zgwałcona - przypomina "Mirror".
W 2003 roku policja sporządziła portret pamięciowy na podstawie opisu ofiary. Andrew Malkinson został wskazany jako sprawca przez poszkodowaną oraz dwóch innych świadków. Mimo całkowitego braku dowodów DNA łączących go z miejscem zbrodni oraz jego konsekwentnych zapewnień o niewinności, Malkinson został skazany. Spędził w więzieniu 17 lat, a wolność odzyskał dopiero po wieloletniej walce prawników i ponownym zbadaniu dowodów. Jego wyrok został oficjalnie uchylony w 2023 roku.
Prawdziwy sprawca, Paul Quinn, pozostawał nieuchwytny przez blisko dwie dekady. Dopiero postęp w dziedzinie badań genetycznych w 2022 roku pozwolił powiązać próbki DNA zabezpieczone na ciele ofiary z profilem Quinna. Eksperci wyliczyli, że prawdopodobieństwo, iż DNA należy do kogoś innego niż oskarżony, wynosi jeden do miliarda.
W trakcie procesu wyszło na jaw, że Quinn już w 2019 roku - na pięć lat przed oczyszczeniem Malkinsona z zarzutów - zaczął nerwowo interesować się sprawą. W jego historii wyszukiwania w Google znaleziono frazy takie jak "niesłuszne skazania w UK", "jak długo policja przechowuje DNA" oraz "czy można usunąć próbki DNA z bazy".
Mężczyzna szukał również w sieci odpowiedzi na pytanie, dlaczego "nagle zaczął się tak mocno pocić". Quinn twierdził przed sądem, że to "czysty przypadek", jednak ława przysięgłych w to nie uwierzyła.
"Stałem się kozłem ofiarnym"
Andrew Malkinson, komentując wyrok skazujący dla Quinna, nie krył goryczy pod adresem organów ścigania:
Cieszę się, że sprawiedliwości stało się zadość ze względu na ofiarę i opinię publiczną. Prawda jest jednak taka, że gdyby policja działała tak, jak powinna, Paul Quinn zostałby schwytany dawno temu. Zamiast tego zależało im na szybkim skazaniu, a ja stałem się kozłem ofiarnym - mówił, cytowany przez "Mirror".
Tabloid zaznacza, że Paul Quinn został uznany za winnego gwałtu, spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz usiłowania uduszenia. Ostateczny wyrok zostanie ogłoszony 5 czerwca.